Reklama

Moje podlodowe ostatki.

12/03/2011 18:17
Wybrałem się dziś pewnie na ostatni lód. Na łowisku byłem po 6. W drugim dołku na łapałem pewnie z 7 okoni największy miał 25 cm. Dookoła czuć już wiosnę patki ćwierkają nawet owady zaczęły już swoją aktywność. Na moją mormyszkę obławiam dalej dołeczki i notuję kolejne okoniki nie są jednak zbyt duże takie dłoniaczki. Cisza spokój szum wiatru dla tych chwil człowiek żyję słońce unosi się coraz wyżej brania ustają na jaką godzinę.

Później trafiam na dołek z którego wyciągam kolejne okonie około 8. Do jakiejś 13 łowie sporo okoni ale żaden jakiś rewelacyjny i w pewnym momencie trafiam na dziurę gdzie po 3 okoniach złowionych z rzędu następuje branie i tylko świst kołowrotka szok !!! co to mogło być na początku myślałem że to szczupak się gdzieś tam zapodział między braniami. Mormyszka nie obcięta wisi dalej na żyłeczce więc jakaś rybka odjechała ale spadła z haka. Po 5 minutach okupowania tego dołka co było to tajemnicze branie zacinam rybkę podobna reakcja i odjazd chwila walki i wyciągam rybkę patrze a to klenik taki może wymiarowy. Wracam więc poprzednia rybka była większa wnioskuję że pewnie taki 30-tak hehe.

Do końca łowienia notuje parę okoni jeszcze i co ciekawe 2 klenie takie koło 30 cm. Okazało się że to nie przypadek z tą rybką na moim łowisku. Z uśmiechem i pełen pozytywnej energii wracam do domu na obiad.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama