Dziś 4.04.2011 roku postanowiłem rozpocząć sezon i miałem do wyboru zacząć go nad Borównem Wielkim, Borównem Małym lub nad jeziorkiem za Borównem Wielkim i zacząłem na tym ostatnim bo jest małe i nie jest głębokie. wziąłem wędki o wymiarze 3.90 i 2.70 o sile wyrzutu od 5 do 20gr i 10 do 40gr i zacząłem łowienie a była godzina 17.20.Do wody wrzuciłem ok 1kg zanęty uniwersalnej jaxon i ok dwóch pudełek białych robaków i czekałem,dodam,że jedną wędkę o większej sile wyrzutu miałem ustawione na gruncie jakieś 25m od brzegu z hakiem leszczowym na którym było siedem robali a drugą miałem ustawione z wody o bardzo maleńkim haku 14-stką jakieś 15 m od brzegu. Po upływie ok 20 min zaczęły się delikatne puknięcia które nic nie dały więc czekałem dalej jakieś 15 minut i w końcu pierwsza płotka ląduje na haku nie jest zbyt duża ale jest,płotki nie chciały brać zdecydowanie tylko się bawiły po upływie ok 15 minut znów na haku zawisa płotka podobnych wymiarów.Pomyślałem nie będę się bawił na dwie wędki tylko zostawię tą na gruncie i poczekam a może weźmie jakaś większa,czekałem dosyć długo bo zaczęło się ściemniać aż w końcu jest piękne branie lekkie podniesienie i odjazd w prawą stronę szybko i zdecydowanie zacinam i na haku ląduje ładna 23cm płotka. Po upływie 10 min miałem podobne branie ale przez odpalanego papierosa się spóźniłem z zacięciem i płoć straciłem ale i tak to co chciałem to miałem czyli zacząłem sezon z powodzeniem i mam nadzieję,że będzie tylko lepiej oczywiście wszystkie płocie wróciły do wody bo taki mam zwyczaj,że pierwsze złowione ryby obojętnie co by to było wracają z buziakiem do wody.
Komentarze