Reklama

Moje rozpoczęcie sezonu wędkarskiego 2011

04/05/2009 21:11
6-sta rano pierwszy maja, dzwoni budzik, otwieram oczy i już wiem, co będę dzisiaj robić. Wędki spakowane, spodniobuty leżą już w bagażniku i w drogę,( mówię w drogę, ale cała podróż o tej godzinie trwa zaledwie kilka minut), jeszcze tylko wpadam na statoil po gazetę i w mgnieniu oka znajduję się u celu, 50ha wyrobisko po żwirowe „Sobolewo” przybyłem chyba ostatni, bo ledwo znalazłem miejsce parkingowe, wszystkie miejscówki obstawione, jeden wędkarz a nawet cztery wędki, ledwo przejść można szybko się przebrałem i już jestem gotowy, pora ruszać.

Pierwsze wejścia do wody oraz rzuty nie przynoszą rezultatu, pomimo silnie wiejącego wiatru oraz zimnej wody nie rezygnuje tak szybko, i już koło godziny ósmej mój upór zostaje wynagrodzony, szczupak, no niestety poniżej normy, widząc, że delikatnie zagryzł nawet go nie podbieram, przytrzymując go w wodzie sam się odpina. Następny rzut następne branie, już bardziej zdecydowane i dużo mocniejsze, lecz tak się tylko zdaje, bo ryba podobnych gabarytów. Idę dalej mijam po drodze niezadowolonych wędkarzy, nic nie bierze, coraz mocniejszy wiatr zbiera żniwo w postaci wykruszających się wędkarzy, lecz nie ja, ja idę dalej. Tylko za górkami gdzie wieje mniejszy wiatr, widać jeszcze wyginające się wędziska, po około godzinnym marszu następuje następne branie, kolejny krótki szczupak ląduje w wodzie, mija czas ja idę dalej, po jakimś czasie mam kolejne branie, ładnie chodzi, tym razem okoń 28cm, uśmiech na twarzy.

Cisza zero brań, powolny spacer dobiega końca obszedłem cały zbiornik, zatrzymałem się przy stanowisku karpiowym, gdzie dwóch wędkarzy udając, że mnie nie widzą, toczą swoje mądre konwersacje na temat, że bardzo mało karpia zarybiono w ostatnich latach i jak tak dalej będzie to nie będzie, po co tu przyjeżdżać, i dobrze nie przejeżdżaj pomyślałem. Widząc już samochód zastanawiałem się nad ostatnimi rzutami, bo czas już było kończyć, dochodziła trzynasta. Jeszcze parę rzutów i spadam do domu. W pierwszym rzucie następuje branie i już wiem, że to będzie dzisiejszy max, po krótkim holu ląduję szczupaka, o wymiarze 47 cm., Jakie oczy postawili owi karpiarze, bo szczupły padł pod ich nosem. Nie jest to życiówka, ale jest. Przynajmniej trochę było zabawy. Tego dnia wszystkie moje ryby złowiłem na 7cm rippera relaxa oraz główkę 7 gram, guma koloru perła z czarnym grzbietem. SEZON UWAŻAM ZA ROZPOCZĘTY.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama