Nad Asnen trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Pierwotnie wybierając się do Szwecji dotarliśmy na wyspę Olam na Bałtyku. Tu na pólnocy jest zatoka, słynna w całym wędkarskim świecie o nazwie Grankulawik. Wyjazd zorganizowany był przez jakieś biuro turystyczne, o ile pamiętam z Koszalina. Wybraliśmy się w czwórkę. Ja , Paweł, Krzysiek i Leszek. Jechaliśmy tam z wielkimi nadziejami. Szybko jednak życie to zweryfikowało. Po pierwszym dniu łowienia wiedzieliśmy, że to pomyłka. Ryby na lekarstwo, źle trafiliśmy z terminem, a i pogoda nas nierozpieszczała. Drugiego dnia wróciwszy z łowiska, znowu z miernymi rezultatami, zobaczyliśmy że przy naszym domku stoi dwóch mężczyzn. Podeszliśmy do nich i okazało się , że to Polacy z Warszawy, też wędkarze, ale na Olam przyjechali turystycznie, ze stałego lądu, obejrzeć tzw. Las Troli , tamtejszą atrakcje turystyczną. Oczywiście rozmowa zeszła natychmiast na tematy wędkowania. Gdy usłyszeli naszą relację byli mocno zaskoczeni, tak samo zreszta jak i my. Nasze dokonania to 2 szczupaki w dwa dni na czterech wędkujących. Straszna lipa. W trakcie rozmowy dowiedzieliśmy się , że oni też przyjechali na ryby , ale mieszkają i łowią nad jeziorem Asnen, ponad 200 kilometrów od naszego kempingu. I na tym podobieństwo naszych sytuacji się kończy. Zaczęli opowiadać o swoich zdobyczach, a my z otwartymi ustami słuchaliśmy tych opowieści i coraz mocniej dojrzewała w nas decyzja o zmianie miejsca. Tu co prawda mieliśmy opłacony pobyt jeszcze przez 5 dni, ale w końcu przyjechaliśmy na ryby, nie na biwak. Szybciutko policzyliśmy finanse i w godzinę byliśmy spakowani. Nad Asnen dotarliśmy około 15.00 . Naszym oczom ukazała się piękna rozległa zatoka, słońce było już na zachodzie i odbijało się w tafli wody. Na chwilę zajechaliśmy na pierwszy napotkany kamping w poszukiwaniu noclegu. i tu pierwsza niespodzianka, a nawet dwie niespodzianki. Miejsc co prawda nie było, ale pionformowała nas o tym czystą polszczyzną właścicielka kempingu, Pani Lidka. Ale to nie koniec, teraz przed nami była o wiele większa niespodzianka i leżała na stole obok jednego z domków. Był to odcięty niedawno łeb szczupaka o wadze powyżej 20 kg!!! Olbrzym, poprostu potwór!!! W ogóle przestaliśmy interesować się noclegiem i rozprawialiśmy o ty cudzie leżącym na stole, pytając się gdzie , kiedy na co itd. Zeszło by nam pewnie dłużej , ale musieliśmy jednak znaleźć jakieś lokum. Pojechaliśmy więc z naszymi nowymi kolegami do nich . Droga prowadziła przez wyspy na jeziorze połączone mostami.Tu wypada dodać , że Asnen jest kilka razy większe niż nasze Śniardwy. Zatrzymaliśmy się na ostatnim moście przed naszą nową kwaterą i zostawiliśmy tam Pawła, który uparł się , że będzie jeszcze tego dnia wędkował. My razem z Witkiem (jednym z nowo poznanych wędkarzy) pojechaliśmy się rozpakować. Przed zmrokiem wróciliśmy po Pawła. W ciągu godziny łowiąc z brzegu, miał już w siatce 2 szt, powyżej 2 kg. Menu na kolację mogło być tylko jedno. Miny poprawiły się nam natychmiast. Już kochałem to jezioro! zresztą zobaczcie sami... (film w części 4 )
Komentarze