Reklama

Moje wrześniowe wyprawy na lina

04/09/2011 12:10
Witam

4 WRZESIEN

Po ostatniej wyprawie na liny bardzo udanej postanowiłem przed pracą pojechać znowu.
Piękna pogoda, niedziela do pracy na 14 , nie mogłem sobie odpuścić wypadu na ryby.
Na łowisko dotarłem na 5:20 ku mojemu zaskoczeniu praktycznie wszystkie miejsca były
już zajęte i niestety moja miejscówka też. Usiadłem tam gdzie wolne i zaczynamy.
Z początku słabe brania parę plotek ,okonki,wzdręgi.
koło godziny 7:30 pierwsze branie linowe :) zacinka, hol kilku metrowy i linek się odpina
, nie zbyt duży był ale to dobra prognoza , zaczyna coś się dziać .
Zanętę na lina polecam firmy Traper lin-karaś special albo zwykła bardzo dobra mnie
jak na razie nie zawodzi.Do tego zawsze mam przy sobie kukurydze także trapera
czosnek i truskawka. Robaki kolorowe i duże rosówki.
O godzinie 8:05 kolejne branie linowe (tym razem muszę lepiej zaciąć) poczekałem chwilę
jakieś 1,5 min i zacinam tym razem większy lin od poprzedniego od razu czuć, kilka chwil
i lin ląduje w podbieraku mierzy 40 cm nie wielki ale jest.
I to na tyle brań na dzisiaj później coś skubało ale to sama drobnica.
Wyprawę uważam za udaną , każda ryba cieszy a mnie w szczególności piękny lin.
Za parę dni znowu ruszam na lina.

7 WRZESIEN

Minęły 3 dni i kolejna wyprawa na rzekę na Lina.
Środa wolne od pracy i na ryby , pogoda trochę kapryśna , pochmurno , raz pada raz nie
i tak w kółko. Ale cóż się nie robi dla ryb.
Na rzekę docieram na 9:00 wyjątkowo późno ale jestem pewien że coś złapie.
Początek trochę słaby podeszła drobnica ,ale nie dały rady moim trzem kukurydzą na haczyku.
Na na drugiej wędce pęczek kolorowych robaków. Z początku parę okoni .
Leszczaki , płotki, nic nie brało, no i ten fakt mnie cieszy :) większa szansa na lina.
Po godzinie się udało pierwsze dosyć długie branie , ale po kilku minutach ładnej walki lin melduje się w podbieraku ( 40 cm) , ostatnio tylko takie mi biorą.
Później słabo brało rozpadało się dosyć mocno nie wziąłem płaszcza i zjechałem do domu.

8 WRZESIEŃ

Czwartek do pracy dopiero na noc wiec rano na lina.
Na łowisko docieram na 8:00. Moje miejsce zajęte jadę kawałek dalej.
Po godzinie nic nie bierze , ale patrze ze moja miejscówka właśnie się zwalnia :).
Nie zastanawiałem się długo zbieram sprzęt i się przenoszę, po pierwszym rzucie
nie minęło 5 min pierwsze branie i jest lin 39 cm :). Po upływie ok 30 min kolejne branie
, zacinka i siedzi kolejny lin tym razem coś większego po holu który trwał jakieś 10 min
ukazuje mi się piękny lin , podbierak już mam w reku , podbieram i jakieś 1 m od podbieraka
odpina sie :( jaki pech , na oko mial ok 2 kg .
Później 2 wzdręgi( jedna miała 27cm) , płotki i drobne okonki i czas się zwijać do domu.
Kolejny dzień udany mimo zerwanego pięknego lina.

Podsumowując moje ostatnie cztery wyprawy na lina
- 1 wrzesień (2 liny 33 i 41 cm + jeden zerwany)
- 4 wrzesień (1 lin 40 cm + jeden zerwany)
- 7 wrzesień (1 lin 40cm)
- 8 wrzesień (1lin 39 cm + jeden zerwany spory ok.2kg :( )

Ogólnie jestem bardzo zadowolony z wypraw za każdym razem coś złapie oby tak dalej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama