Po ostatniej wyprawie na liny bardzo udanej postanowiłem przed pracą pojechać znowu. Piękna pogoda, niedziela do pracy na 14 , nie mogłem sobie odpuścić wypadu na ryby. Na łowisko dotarłem na 5:20 ku mojemu zaskoczeniu praktycznie wszystkie miejsca były już zajęte i niestety moja miejscówka też. Usiadłem tam gdzie wolne i zaczynamy. Z początku słabe brania parę plotek ,okonki,wzdręgi. koło godziny 7:30 pierwsze branie linowe :) zacinka, hol kilku metrowy i linek się odpina , nie zbyt duży był ale to dobra prognoza , zaczyna coś się dziać . Zanętę na lina polecam firmy Traper lin-karaś special albo zwykła bardzo dobra mnie jak na razie nie zawodzi.Do tego zawsze mam przy sobie kukurydze także trapera czosnek i truskawka. Robaki kolorowe i duże rosówki. O godzinie 8:05 kolejne branie linowe (tym razem muszę lepiej zaciąć) poczekałem chwilę jakieś 1,5 min i zacinam tym razem większy lin od poprzedniego od razu czuć, kilka chwil i lin ląduje w podbieraku mierzy 40 cm nie wielki ale jest. I to na tyle brań na dzisiaj później coś skubało ale to sama drobnica. Wyprawę uważam za udaną , każda ryba cieszy a mnie w szczególności piękny lin. Za parę dni znowu ruszam na lina.
7 WRZESIEN
Minęły 3 dni i kolejna wyprawa na rzekę na Lina. Środa wolne od pracy i na ryby , pogoda trochę kapryśna , pochmurno , raz pada raz nie i tak w kółko. Ale cóż się nie robi dla ryb. Na rzekę docieram na 9:00 wyjątkowo późno ale jestem pewien że coś złapie. Początek trochę słaby podeszła drobnica ,ale nie dały rady moim trzem kukurydzą na haczyku. Na na drugiej wędce pęczek kolorowych robaków. Z początku parę okoni . Leszczaki , płotki, nic nie brało, no i ten fakt mnie cieszy :) większa szansa na lina. Po godzinie się udało pierwsze dosyć długie branie , ale po kilku minutach ładnej walki lin melduje się w podbieraku ( 40 cm) , ostatnio tylko takie mi biorą. Później słabo brało rozpadało się dosyć mocno nie wziąłem płaszcza i zjechałem do domu.
8 WRZESIEŃ
Czwartek do pracy dopiero na noc wiec rano na lina. Na łowisko docieram na 8:00. Moje miejsce zajęte jadę kawałek dalej. Po godzinie nic nie bierze , ale patrze ze moja miejscówka właśnie się zwalnia :). Nie zastanawiałem się długo zbieram sprzęt i się przenoszę, po pierwszym rzucie nie minęło 5 min pierwsze branie i jest lin 39 cm :). Po upływie ok 30 min kolejne branie , zacinka i siedzi kolejny lin tym razem coś większego po holu który trwał jakieś 10 min ukazuje mi się piękny lin , podbierak już mam w reku , podbieram i jakieś 1 m od podbieraka odpina sie :( jaki pech , na oko mial ok 2 kg . Później 2 wzdręgi( jedna miała 27cm) , płotki i drobne okonki i czas się zwijać do domu. Kolejny dzień udany mimo zerwanego pięknego lina.
Podsumowując moje ostatnie cztery wyprawy na lina - 1 wrzesień (2 liny 33 i 41 cm + jeden zerwany) - 4 wrzesień (1 lin 40 cm + jeden zerwany) - 7 wrzesień (1 lin 40cm) - 8 wrzesień (1lin 39 cm + jeden zerwany spory ok.2kg :( )
Ogólnie jestem bardzo zadowolony z wypraw za każdym razem coś złapie oby tak dalej.
Komentarze