Reklama

Mokra wyprawa na ryby

24/08/2013 21:15

MOją przygodę wędkarską zacznę od tego iż wogóle nie

miałem wyruszać na ryby a tym bardziej na nockę ponieważ

żona nie chciała mnie puścić.
W piątek po pracy przyjechałem zjadłem obiadek

pozbierałem zapasy sprzęt i wyruszyłem. Na miejscu byłem

ok 18 rozłożyłem wędki . jedną zarzuciłem na białem

robaczki a drugą na trupka z myślą o sandaczu ponieważ

nigdy nie złapałem tej ryby. Chciałem również wytestować

mojego nowego feederka Daiwa Proteus Feeder 3.60 z

kołowrotkiem Daiwa Regal-X BR 4000 . Do pólnocy nic nie

brało wędki leżały jak zaklęte ok godziny pierwszej

miałem odjazd na trupka ale zakończyło sie chybieniem .

Następne kilka godzin było spokojne 2 leszczyki 35 i 38

cm . ok godziny czwartej zaczął padać deszcz cały

przemoczony i zmarznięty miałem tylko ochotę jechać do

domu i napić sie gorącej kawy z zestawu na trupka

zrobiłem zestaw na leszcza . ok godziny piątej coś

podbiło delikatnie bąbkę i tak ze 3 razy a potem cisza

przez następne 15 minut. Siedziałem znudzony i zaspany

na krzesełku a tu nagle ostre podbicie bąbki i gnie

szczytówkę , myślałem że to duży leszcz albo karp po

kilku minutach z głębin wychodzi piękny pyszczek

sandacza przez moment myślałem , że go nie wyciągnę na

przyponie 0.14 ale po chwili znalazł się w podbieraku

walczył przepięknie miał 75 cm i 4.5 kg był to mój

pierwszy a zarazem największy sandacz w życiu a przy

okazji przetestowałem swój nowy sprzęt, który spisał się

na medal piękna praca kiija jak i precyzyjna kołowrotka.
Potem złapałem jeszcze kilka ładnych leszczy i płoci był

to mój najlepszy wypad w życiu choć mokry.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama