-Ładne to, i owszem.Tylko cholernie trudno się tym posługiwać.
Oto częste opinie o multiplikatorach, wygłaszane przez wędkarzy preferujących kołowrotki o stalej szpuli.
Ten i ów doda jeszcze, że takie cacko to sobie lepiej położyc na półce obok kryształów.
Pytam sam siebie , czy te obiegowe poglądy są słuszne ?
W jakimś stopniu-tak.
Prawdą jest, że w przypadku kolowrotka o stałej szpuli, nawet początkujący wędkarz po paru godzinach rzucania robi zdecydowane postępy, z multiplikatorem natomiast mają kłopoty bardziej doświadczeni wędkarze ,którzy spędzili już wiele godzin na spiningowaniu popularnym sprzętem.
Ten zarzut podnoszony bywa najczęściej. Faktycznie, dla nowicjusza taki kołowrotek bywa trudniejszy w obsłudze.
Celne rzuty nie od razu wychodzą, zdarzają się też częściej splątania żyłki na szpuli. ALE TO TYLKO SPRAWA TRENINGU.
Z czasem, nie wiadomo kiedy, okaże się, że rzuty multiplikatorem wcale nie muszą byc krótsze , czy mniej celne, jak twierdzą oponenci.
Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że przy rzutach płaskich nad wodą, forhendem(prawą ręką od prawej) o wiele latwiej mulitiplem precyzyjnie kontrolować długość rzutu.
Ma to kapitalne znaczenie np. wówczas gdy rzucam błystką z łodzi pod brzeg, krzaki, itp.
Wówczas błystka leci nisko nad wodą i z łatwościa idzie przyhamowac wybieg żyłki. Gorzej natomiast z rzutami bekhendem, tj. wykonywanymi prawą ręką od lewej.
Nie udają się też zupełnie rzuty spod siebie. i tu bezsprzeczną przewage ma kolowrotek o stałej szpuli.
Na uzyskiwanie odpowiedniej odległości i celności ma wpływ ciężar sztucznej przynety. W praktyce multiplikatora nie stosuje się raczej do rzucania bardzo lekkimi przynętami.
Tak uważam, choć znane firmy wędkarskie zalecają stosowanie tych kołowrotków, proponując w tym celu najlżejsze modele.
Osobiście nie mam do tego przekonania.
Do czego w takim razie nadaje się najlepiej multiplikator ?
Zakładam go przede wszystkim, gdy łowie dużymi woblerami i błystkami o wadze od 20 gram. Zaletą i przewagą multiplikatora jest to, że można z powodzeniem stosować nieco grubsze żyłki, bez obawy, że odbije się to na długości i celności rzutu.
Następną zaletą jest też, że nie skręca on żyłki, a tym samym przedłuża jej trwałość, a nam oszczędza nerwów. Jest to rezultat ustawienia szpuli w osi wędziska, a nie poprzecznie, co ma miejsce we wszystkich kołowrotkach o stałej szpuli.
Owo poprzeczne ustawienie szpuli i zesnuwanie się żyłki zwojami odbija sie na odległości rzutu ( szczególnie z grubszą żyłka), żyłka bowiem "dławi" się i wyhamowuje w przelotkach.
Mankament ten nie występuje w muliplikatorach, z którymi żyłka ułożona równo rozprowadzającym wodzikiem da się lekko odwijać nie "dławiąc" się w przelotkach.
Kolejnym plusem jest ich mocna konstrukcja. Prawie każdy użytkownik "stałych szpuli" wie z własnych doświadczeń, jaką piętą Achillesa jest przeniesienie napędu z zębatki na poprzecznie ustawioną oś ślimaka, a także pękające sprężynki kabłączka. Więc wątku nie rozwijam.
Zalety multiplikatora dają o sobie znać w przypadku łowienia dużymi przynętami a także podczas holu dużych ryb.
Dlatego właśnie nadają sie one do polowów ryb morskich i dobrze je zabrać na dorszową wyprawe.
Doskonale słóżą również do łowienia na ciężką gruntówke jak i na żywca. Precyzyjne ustawienie hamulca -w zależności od ciężaru wyrzucanej przynęty- eliminuje w znacznym stopniu możliwoścć splątania żyłki. Przekładnia zwielokrotniająca obroty szpuli umożliwia szybsze zwijanie niż w zwykłych kołowrotkach.To też istotna zaleta.
Jak się łatwo przekonać wertując katalogi producentów sprzętu i pisma wedkarskie , lekkie muliplikatory do łowienia w wodach śródlądowych mają sie znakomicie i nie są wcale wypierane przez kolowrotki o szpuli nieruchomej. Ich zwolennikami są głównie wędkarze w Stanach, Wielkiej Brytani, Szwecji ,Norwegi itd.
Dobrej jakości multiplikator powinien mieć kilka niezależnie od siebie działających systemów hamowania.Konieczny jest zwykły hamulec (i ewentualnie terkotka) służący do zwiększenia oporu odkręcajacej się szpuli, kiedy ryba próbuje uciekac. Inne hamulce mają uniemożliwić splątanie żyłki w czasie wyrzutu.
Stosowany jest więc zwykły hamulec dociskowy, który reguluje lekkość obracania się szpuli.Po za tym w wielu typach stosuje sie tzw. hamulce odśrodkowe, zwiększające automatycznie siłe hamowania w przypadku zbyt szybko obracającej się szpuli podczas zarzucania.
Przydatnym "bajerkiem" są liczniki rejestrujące w metrach ilość wyciągniętej żyłki. Dzięki temu mamy dokładną informację w jakiej odległosci od nas ryba pochwyciła przynęte, względnie na jakiej głębokości. Jest to istotne zwłaszcza wtedy, gdy łowimy w toni.
O zaletach multiplikatorów można się przekonać nie zapominając o konieczności komplementarności całego zestawu tj. wędziska z kołowrotkiem. Do tego kołowrotka stosuje sie bowiem nieco inny typ wędzisk (z hakiem), ktory przytrzymujemy wskazującym palcem podczas rzutu. Można oczywiście posługiwac sie tradycyjnymi wędkami z wiekszymi przelotkami i tradycyjnym zamocowaniem kolowrotka, ale powoduje to w praktyce, że wędka ślizga sie w dłoni.Natomiast wędzisko z hakiem umożliwia pewny chwyt.
Na koniec jeszcze jedna uwaga: w podręcznikach i katalogach zaleca sie po wykonaniu rzutu, przełozenie wędziska w pozycji kolowrotkiem do góry. Ja tak nie robię, wydaje mi sie, że po pierwsze wędka z kołowrotkiem na dole jest znacznie lepiej wyważona, po drugie - wybiegająca przez przelotki żyłka , przy wygiętym wędzisku ( hol ryby,ewentualnie zaczep)opiera sie wyłącznie o przelotki, nie trze zaś o wędzisko . A to niestety zdaża się w przypadku zalecanego przez "literature fachową", trzymania kołowrotka w pozycji nie pod, lecz nad kijem.
Jeśli ktoś dziś jednak z konieczności dyktowanej np. zawartościa portfela musi ograniczyć swoje wedkarskie(spiningowe) hobby do posiadania tylko jednego wędziska i kołowrotka, to moim zdaniem tym jedynym na pewno nie powinien być multiplikator, lecz kołowrotek bardziej uniwersalny o stalej szpuli.
Natomiast u tych bardziej zasobnych i zarażonych bakcylem spiningowania- multiplikator powinien sie znaleźć.
Pozdrawiam.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze