Reklama

Na leniucha, nie nerwucha

22/09/2010 23:13
Każdy z nas, ma w głowie swój ideał wyprawy wędkarskiej. Dla jednego ideałem może być wyprawa w nieznane np. z wędką, promem - do najdalszych zakądków Szwecji czy Norwegii.
Dla drugiego zaś ideałem jest przedzieranie sie przez nasze polskie zakrzaczone rzeki - w pogoni za wspaniałymi kropkowańcami. Inny znów woli pływać łódką i cichutkim silnikiem elektrycznym. Podpływać w miejsca któreee... - są nieosiągalne dla przeciętnego wędkarza. Ja należę do ludzi którzy nie potrafią spokojnie usiedzieć nad wodą w jednym miejscu. Dlatego większość moich wypraw - to wędrówki ze spiningiem w ręku. Jednak od kilku lat obiecuję sobie że to sie zmieni, żeee... poświęce więcej czasu łowieniu stacjonarnemu. Jak łatwo sie do myśleć, na obietnicach sie kończyło... aż do tego roku.

Postanowilem zacząć od przeplatańca - 2 wyprawy ze spiningiem, 2 wyprawy z wędkami karpiowymi. Udało sie. Już na pierwszych "leniwych wyprawach", poczułem to coś - czego w spiningu zaznać sie nie da. Zdarzało sie bowiem, ze i sie poleniuchowało, a i oczko sie przymkneło, ale tylko po to, aby ze snu wybudził nas piękny dzwięk sygnalizatora, który odgrywa wspaniałą dla ucha melodie. I tak właśnie cykl moich wypadów nad wodę zmienił sie w następujący - 3 "leniwe" oraz 1 "aktywny"...

Jedną z kolejnych wypraw w nadzieji na "króla" karpia, była zasiadka nad małym jeziorkiem niedaleko rzeczki w której łowię pstrągi. Może i słowo "zasiadka" tooo - za dużo powiedziane, gdyż trwala ona tak jak większość moich wypraw - okolo 8-10 godzin. Nad wodą zjawilem sie okolo godziny 5 rano... Z latarką na czole, mokrymi z rosy butami, oraz nie co zgrabiałymi rękoma - rozpakowalem cały karpiowy majdan który niestety zawsze taszcze nad wodę. Można oczywiście z niego zrezygnować, jednak gdy ktoś już raz zasmakuje porannej drzemki na łóżku karpiowym - nie zrezygnuje z niego za żadne skarby. Gdy zrobilo sie jasno wędki były już w wodzie. Mijaly pierwsze godziny wędkowania, a sygnalizatory milczały jak zaczarowane. Z za pleców zaczely dochodzić do mnie pierwsze, cieplutkie, promyki porannej klary (słońca). Ach jak przyjemnie...mmm... i tak obudzilem sie około 9.00.

Pora na śniadanie. Kubek gorącej kawy pomaga memu organizmowi przezwyciężyć ciarki po niedawnej drzemce. Przerzucam wędki. Kolejne dwie godziny w ciszy i spokoju, przerywane jedynie trzepotaniem skrzydeł kaczek, podrywających sie do lotu. A syganalizatory milczą... Sprawdzam czy aby bateryjki w nich nie padły, albo przypadkowo sie nie wyłączyly. Ale jednak nie... kurcze... zaczyna mnie nosić. Jednak nie poddaje sie i dzielnie wyleguje sie na łóżku z kubkiem w ręku. Nagle dzwoni tel. - znajomy który też spininguje, melduje mi, ze właśnie złowil szczupaka 79 cm... no fajnie. Wiedzial jak mnie dobić...ale co zrobić. Jednak gdy po raz kolejny odpływałem na fotelu - piiiiiip!!! Jak nie przysadzi!!! Swinger przyklejony do kija, stojak aż podskakuje, zacięcie - siedzi! i to jaki! W pierwszym odjeździe wyciągnoł z 30 m żyłki. Wiem ze mam do czynienia z godnym przeciwnikiem. W głowie jedna myśl - "@#^@#$%...żeby tylko sie nie spioł..." Mijają kolejne minuty, a ja nadal go nie widze.

Gdy tylko uda mi sie go pod pompować - on kontruje ze wzdwojoną siłą! W końcu po ciężkiej walce, oczom mym ukazuje sie piękny pełnołuski królewicz, który początkowo troszke rozczarował mnie swoimi gabarytami. Jednak nie trwało to długo. Po podebraniu i odpięciu siatki podbieraka ze sztycy - wiedziałem juz, ze będzie "grubo". Po zważeniu okazało sie ze karp ważył dokładnie 7.90kg, przy 71cm długości. Jego piękny gruby kark przyprawił by nie jednego o miękkie nogi... Był tak urodziwy ze nie moglem sie na niego napatrzeć. Za dzwoniłem po kuzynke aby przyjechała zrobić mi kilka fotek, oraz nakręcić moment zwracania mu wolności (oto link z owym karpiem http://www.youtube.com/watch?v=9VaSXQOvgVU ).

Okazało sie ze jest on bardziej zmęczony odemnie, jednak wszystko sie dobrze skończyło. Teraz kolejna osoba ma możliwość poleniuchowania na łóżku karpiowym w nadziei na "mojego" królewicza, który wynagrodzi nie raz - wielogodzinne oczekiwanie...
Pozdrawiam Serdecznie

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama