Dziś wybrałem się po raz pierwszy na lód. Niestety miałem czas dopiero po szkole, ale nie zamierzałem czekać weekendu i o 15.00 byłem nad pobliskim zalewem w Żyrardowie. Niepewny grubości lodu mimo widocznych dziur pierwszą wywierciłem na płyciźnie, okazało się że lód ma dobre 15 cm. Zacząłem wędkować na mormyszkę z ochotką, jednak zaraz zmieniłem miejsce na moją ulubioną miejscówkę z poprzedniego roku.
W drugim otworze złowiłem trzy okonie, największy 20 cm. Miałem niestety około godziny do zmroku więc chciałem przetestować jeszcze jedno miejsce i wyłowiłem z niego 5 jazgarzy i okonia. Wypad zaliczę do udanych, mimo że nie mogłem posiedzieć dłużej. Niestety słonko zaszło, a i mróz -15 stopni dawał się we znaki. Kolejne wyjście tym razem na dłużej i rano planuję na sobotę.
Stosuję dwie wędki z dwoma różnymi mormyszkami, jedna to maluszek srebrny, a druga to złota łezka. Właśnie na tą łezkę łowię znacznie więcej okoni. Mam dwie wędki z najłowniejszymi mormyszkami żeby nie bawić się w zmienianie ich na łowisku. Żyłeczka dziesiątka.
Wędkuję zwykle opukując dno delikatnie, czasami podrywając przynętę wyżej. Gdy nie mam brań zdarza mi się podnieść przynętę wyżej, nawet w pół wody bo też trafiają się brania każdej ryby. Rok temu na ciągniętym jazgarzu uwiesił mi się szczupak :D Dziś ryby brały tuż nad dnem, czym większa porcja ochotki tym szybciej, często przy pierwszym drgnięciu przynęty nad dnem, na głębokości 1,5-2,0 m.
Trzy lata temu brałem udział w mistrzostwach koła, zajmując 1 miejsce w juniorach, ale sukcesem było wytrzymanie 4 godzin w temperaturze -28 stopni. Kumpel odmroził sobie prawie wszystkie palce, a ja jedynie dwa hehe, dodam, że na zawody wybraliśmy się rowerami. :) Zawsze pamiętajmy o ciepłym ubraniu. nawet jak temperatura jest do zniesienia. Ja zawsze zakładam gumowe luźne rękawice na drugie, materiałowe, by ich nie zamoczyć gdyż źle to się kończy.
Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na tafli. Poniżej kilka zdjęć z tego wypadu.
Komentarze