Przed wczoraj postanowiłem wybrać się z moim kolegą Łukaszem na węgorza w godzinach 19:00 - 01:00 Z brzegu . Gdy doszliśmy już na miejsce postanowiłem iść po naszą łódkę i wyrwać troszkę liści które by mi przeszkadzały w ciągnięciu ryby , przechodząc koło mostu znajomego krzyknął do mnie że coś ma podszedłem koło niego złapałem podbierak i czekałem na jego zdobycz , gdy już była koło mostku powiedział że to węgorz po drugiej próbie podbierania udało się go wyjąc na most po zmierzeniu i po zważeniu miał 80cm oraz 1,5kg. Ok. Godz. 19:40 postanowiliśmy nałapać uklej na węgorza , łapaliśmy je do 20:00 ponieważ bardzo dobrze brały . O godzinie 20:10 zarzuciłem wędzisko na żywca i powoli rozkładałem sobie bata szóstkę na glapiaki . Gdy już miałem rozwiniętego i łapałem to do godziny 21:30 była kompletna cisza a od 21:30 coś już się pojawiało . Pierwszą ładną glape złapał mój kolega Łukasz 0,70kg o godzinie 21:50 natomiast ja złapałem o godzinie 22:10 około 0,5kg i wtedy już zrobiła sie cisza . O 22:20 siedząc zamyślony usłyszałem odjazd na moim kołowrotku ponieważ łapałem na wolnym biegu , Odjechało raz zdążyłem podejść odjechało drugi raz złapałem wędkę do zacięcia i zostawiło i odjechało trzeci raz postanowiłem szybko zaciąć , poczułem dosyć spory opór , kolega stał już przygotowany do podebrania ryby ale nie było aż tak łatwo troszkę dałem mu pouciekać i po ok . 3-5minutach ryba była już na mostku , był to węgorz mierzący 74cm i warzący 1,2KG . Bardzo się ucieszyłem gdy ryba już była w podbieraku ponieważ był to mój pierwszy wymiarowy węgorz i moja druga nocka na węgorza . Myślałem że już na tym zakończy się moja wspaniała przygoda ale nie ... Po 15minutach miałem kolejne branie , byłem aż zdziwiony Pierwszy Odjazd był bardzo długi potem okolo 30sekund ciszy i koleiny odjazd po czym złapałem wędzisko i postanowiłem zaciąć , bardzo fajnie mi się ciągnęło ryba walczyła chodziła na wędzisku ok 10minut przy podbieraku dawała duży popis już wtedy wiedzieliśmy że to nie węgorz ale też nie mały sandacz ryba była jeszcze nie gotowa do podebrania więc postanowiłem go pomęczyć jeszcze troszkę po wymęczeniu podciągałem go na podbierak i przy podbieraku się niestety wypiął . Troszkę byłem pod denerwowany ale też się cieszyłem że mi wziął i miałem okazję z nim powalczyć . Postanowiłem zarzucić kolejny raz , czekałem z kolegą na branie do godziny 00:00 i postanowiliśmy przerzucić na swieżynke . Po przerzucie zrobiła się cisza na bacie ale też z gruntu na ukleje nic nie atakowało , no i tak aż do 01:00 postanowiliśmy się zwinąć i zakończyć nasze połowy . Było ciepło , przy ciągnięciu ryby było nawet gorąco . No ale była już cisza i mieliśmy w planach godzinę 01:00 do zwinięcia więc się spakowaliśmy i wybraliśmy się do naszych domów i tak właśnie zakończyła się nasza wspaniałą przygoda !
Komentarze