Reklama

Na wpół wegetariański protoplasta twistera

26/12/2013 20:01
Właśnie niedawno temu dotarłem do domu po krótkim wypadzie ze spinem a że to
drugi dzień świąt więc podjadam sobie małe co nie co czytając Wasze blogi a
zwłaszcza te opisujące przygody z przed wielu lat i nagle zdałem sobie sprawę z tego że być może
wykorzystałem "Twistera"zanim w ogóle trafił na nasz rynek....
...Był to początek lat osiemdziesiątych -dokładnie nie pamiętam w każdym razie byłem wtedy już posiadaczem
radzieckiego teleskopu z "niezawodnym"delfinem 4 i jak nieraz diabeł mnie pokusił to zamiast w szkole to wylądowałem na łowisku.
Był to stawik ok2ha z pomostami i dość szerokim pasem trzcin.
Nastawiłem się na spławik (mój jedyny kolec jeżozwierza),na przynętę oczywiście świeża bułka z tym że ołowik zaraz pod spławikiem
a grunt spory tak by zestaw swobodnie opadał i właśnie wtedy jedynie były brania (wzdręgi ,płotki i leszczyki)
Bawiąc się tak z białorybem zauważyłem że co chwile z pod pomostu wychylają się całkiem przyzwoite okonie ale co z tego jak nic na drapieżnika nie miałem
Patrze na brzeg,kij na bok ,kozik do ręki i poszukiwanie jakiegoś robala no i tu totalna porażka -ani jednego tak sucho czyli po łapkach ale ?...
mam kanapkę i jabłuszko do "szkoły"i naszło mnie natchnienie.
Kawałek kiełbaski na hak + pasek czerwonej skórki z jabłka przeciągniety wzdłuż pomostu czynił cuda aż dziw ze dopiero dziś skojarzyłem to z Twisterkiem
Tu pewnie zwolennicy metody złów i wypuść mnie docenią bo wszystkie rybki odzyskały wolność bo jak tu wrócić ze "szkoły" z rybami
z kijami nie było problemu bo miałem skrytkę
POŁAMANIA
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama