Nadchodzi burza „Ludzie od wieków chcieli wiedzieć jaki będzie następny dzień, jaką pogodę zastaną, gdy rankiem wyjdą w pole lub wypłyną na łów, dlatego pilnie obserwowali zwiastuny zapowiadające aurę na następne dni, efektem tych obserwacji są proste i częstokroć skuteczne metody określania pogody, które każdy z nas może zastosować i dzisiaj” http://www.ppr.pl/artykul-zwiastuny-pogody-111721-dzial-290.php
Tak też było i przed tym pięknym parnym weekendem. Pomimo tego, że jesteśmy schowani przed palącym słońcem w pieknym sosnowym lesie, powietrze jest tak ciężkie, że nie ma dosłownie czym oddychać. W związku z tym, że zaplanowaliśmy popołudniowe i nocne wędkowanie pilnie śledzimy wszelkie znaki na niebie. Podobnie jak poprzedniego dnia pierwsze cumulusy nie zwiastowały nic nadzwyczajnego, jednak ich intensywny rozwój z godziny na godzinę i coraz ciemniejsze podstawy trochę nas zaniepokoiły. Około 17.00 schodzę nad brzeg jeziora, spoglądam w niebo na północny zachód i decyzja jest tylko jedna. Nie ma mowy o wypływaniu na jezioro.Czekamy na to co przyniesie pogoda. W przeciągu godziny następuje dynamiczny rozwój sytuacji. Dotychczasowy wiatr południowo wschodni w kierunku frontu powoli słabnie, jednocześnie chmury kłębiaste (cumulusy) przechodzą szybko w ciemne chmury warstwowe. Ruch poszczególnych warstw chmur jest bardzo intensywny, ciężko zorientować się w przemieszczaniu i piętrzeniu się poszczególnych elementów. Wiatr nagle ustaje, niebo robi się granatowe, po chwili pojawiają się pierwsze, duże jak groch krople deszczu i za chwilę pierwsze grzmoty i potężna ulewa. Wiatr jednocześnie zmienia kierunek o 180°. Wędkować się chce i rodzi się pytanie, czy wypływać po przejściu burzy? Jeżeli pomimo burzowych opadów jest nadal parno i nie czuć znaczącego spadku temperatury, oznaczać to może, że front jest głęboki i istnieje duże prawdopodobieństwo ponownej burzy. My też nie ryzykujemy i odkładamy wędkowanie na godziny poranne. Prognoza się sprawdziła, całą nockę ktoś w niebie grał w kręgle i mocno padało.
Komentarze