Reklama

Nagroda musi być

11/04/2011 16:36
No więc trzeba by zacząć od początku.
W zeszłym roku powróciła stara, dziecięca pasja - nastąpiło to tak nieoczekiwanie, że żona która zna mnie od prawie zawsze sama się zdziwiła no ale ... przecież wszystkiego nie może o mnie wiedzieć ;)
Okres cieplejszy spędzałem nad wodą poznając "tajniki sztuki" a kiedy nadeszła zima to sie zaczął okres teoretyczny - zrozumiałem wtedy dlaczego ciężko było mi łowić okazy wieksze od 20 cm płoci.
Przemyślałem sprawy zarówno bocznego troka jak i samego montażu wszystkich elementów zestawu bo przecież diabeł tkwi w szczegółach a ich stosowanie zgodnie z prawidłami sztuki pozwala na efektywne wykorzystanie wszystkich możliwości jakie posiadamy.

Po zimie mądrzejszy o te wszystkie nabyte wiadomości zabrałem się do praktykowania. Wiedziałem już po co montuje się krętlik i że nie koniecznie potrzebna jest przy nim agrafka ( przecież nauczyłem się wiązania i stosowania węzłów ), testowałem śrucinę sygnalizacyjną, bawiłem się mieszaniem zanęty z różnych składników i powiem Wam że na efekty nie trzeba było wcale długo czekać ;)

Każde wyjcie nad wodę pozwalało na świetną zabawę spławikiem, no ale wszystko ma swoje granice. Kolega Krzysiek dziwił się, że zakładam większy haczyk i oczywiście większe przynęty aby świadomie eliminować brania tych najmniejszych. Ale przechodząc do meritum - kiedyś nagroda musi być.
Piątkowy wieczór. Wyjazd nad wodę, przygotowanie zanęty, następnie sprzętu i oczekiwanie na efekty. Spławik co chwila się topi ale w łowisku znajduje się sama drobnica. Niby drobnica ale nie pozwala nam się nudzić.Swoją drogą gdyby to były zadowy to miałbym chyba niezły wynik ...
Każdy z nas ( razem z Krzyśkiem moim stałym wędkarskim kompanem ) jedną wędkę zarzucił na grunt a drugą sobie "spławikuje". Po godzinie są pierwsze sygnały które moje ucho uwielbia - niestety wiedzę teoretyczna posiadam ale praktyki się dopiero uczę więc pierwsze dwa brania były nietrafione. Pierwsze dwa tak ale jak każdy wie do trzech razy sztuka, pozyskiwanie wiedzy i cierpliwość w końcu sam sobie wynagrodziłem a pomógł mi w tym 1,5 kg karp któremu najwidoczniej spodobała się przygotowana zanęta i .... no właśnie oby za każdym razem tak się kończyły nasze wyprawy bo wtedy człowiek wraca do domu nie tylko wypoczęty ale również usatysfakcjonowany czego Wam wszystkim życzę
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama