Kolejne zawody w Kole. Tym razem rywalizacja była o największą rybę. Jak zawsze o 6:00 wyjazd autobusu sprzed hali O.S. i R. Zapisanych na zawody było 30 członków Koła. Wyjechało tylko 28. Konkurencja rozgrywana była na łowisku pana Bronisława Leśnika w Rostarzewie. Łowisko usytuowanie jest tuż przy drodze Grodzisk Wlkp. - Wolsztyn. W drodze przed Grodziskiem koledzy z tyłu autobusu zaalarmowali kierowcę, że w autobusie pokazał się dym. Postój na przydrożnym parkingu i okazuje się, że wycieka płyn z układu chłodzenia silnika. Przerwa w podróży nie trwała długo. Następny postój na stacji paliw w Grodzisku Wlkp., uzupełnienie płynu i dalsza podróż bez problemów do Rostarzewa. Gospodarz łowiska przygotował oznaczenia stanowisk. Po przywitaniu uczestników przez prezesa i zapoznaniu z regulaminem zawodów przestąpiono do rozlosowania stanowisk. Poinformowano zawodników o złowionym w maju br. na tym łowisku amura o wadze 22,10 kg. Zainteresowani mogli go podziwiać na zdjęciu umieszczonym w oknie budynku administracyjnego łowiska. Wszyscy rozeszli się na swoje stanowiska. Strzał z pistoletu o godzinie 8:00 rozpoczął rywalizację, która miała trwać 6 godzin tj. do godziny 14:00. Właściciel łowiska wyznaczył swego pracownika do ważenia na bieżąco złowionych ryb, ponieważ po tej czynności były od razu wpuszczane do łowiska. Co jakiś czas dało się słyszeć nawoływanie wagowego. W sumie złowiono 32 ryby o łącznej wadze 106,1 kg. Przede wszystkim były to karpie, 2 amury (2,14 kg i 2,74 kg) i chyba 3 karasie. Największego karpia złowił i zawody wygrał Marek KORCZ. Karp ważył 8,84 kg. Na 28 startujących 8 kolegów było bez ryby. Klasyfikacja przedstawia się następująco (o miejscu 2 i 3 decydowała waga drugiej ryby): 1 – Marek KORCZ – 8,84 kg 2 – Jacek ROSA – 5,78 kg (4,41 Kg) 3 – Łukasz ROSA – 5,78 kg (3,60 kg) 4 – Sebastian MAŁECKI – 4,96 kg 5 – Rafał Jarmużkiewicz – 4,83 kg 6 – Błażej Kujawa – 4,64 kg Uczestnicy zawodów zasiedli pod ukwieconą wiatą, gdzie uraczyli się pyszną grochówka z wkładką w postaci kiełbasy. Kto lubi mógł do zupy dołożyć sobie kiszonej kapusty. Całość można było przygryzać smacznym chlebem ze smalcem i skwarkami. Zawodnicy posileni zapoznani zostali z wynikami zawodów a szczęśliwcy odebrali ufundowane upominki. Wspólne zdjęcie zakończyło naszą wizytę w Rostarzewie. Słuchając wrażeń z zawodów jedno można stwierdzić, że uczestnikom bardziej odpowiadało to łowisko niż łowisko w Kuźnicy Zbąskiej. Kto wie może w przyszłym roku również zaplanujemy zawody o największą rybę właśnie tu w Rostarzewie.
Komentarze