Dziś miałem ciężki dzień od rana (wizyta w urzędzie)a potem robota, no ale propozycja kumpla z portalu nastrajała optymistycznie, po południu mieliśmy wyskoczyć na "gliniok" niestety niewypaliło. Po robocie dotarłem na chate zrezygnowany i na dodatek mój brzuch znowu musiał dać znać o sobie, więc po skromnym posiłku postanowiłem się przespać, niestety nie pomogło i nie myśląc długo-decyzja, apteka....no ale w końcu niedaleko staw dziki haldex-może tak po drodze na godzinke??? Wziołem spina i w drogę...
Zaopatrzony w leki dotarłem na miejsce i szok,10-ciu z blachami(widać fama już poszła)bo nikt poza mną tam na spina nie łowił.Szukając miejsca na rzut spotkałem kumpla i chwilke pogadalismy. W pewnym momnencie zauważyłem że tam gdzie ma spławik coś goni więc spytałem czy moge tam zapodać blaszke-nie ma sprawy odpowiedział---rzut i bach od razu uderzenie z opadu wiec pomyślałem że to zębaty ale morda mi sie roześmiała jak zobaczyłem że to niezły okonek - powiem wam że jak na takie dzikie bajoro to moim zdaniem konkret !!!PDK!!!
Komentarze