Rozpoczęcie sezonu 2012 miałem troszkę spóźnione, opłaciłem kartę i 27.04 udałem się na pierwszą wyprawę taki rozpoznawczy wypad, celem była Wisła poniżej Stopnia Dąbie, metoda przepływanka. Dzień wcześniej zakupiłem zanętę oraz przynętę w pobliskim sklepie wędkarskim. Wstałem wcześnie rano ale strasznie się guzdrałem z wyjściem, musiałem znaleźć potrzebny mi sprzęt który po sezonie 2011 nie zawsze był w tym miejscu co powinien. Nad wodą około 9:30 na pierwszy rzut oka Wisła mocno podniesiona ale ryba chodzi, spławiają się duże sztuki masę drobnicy. Obok mnie wpada mała rzeczka montuje zestaw ustawiam głębokość i tu moje zaskoczenie 2,5m od brzegu 170cm głębokości, ale jest to jedyna szansa aby w miarę komfortowo połapać na przepływankę, metr dalej już rwie jak nie wiem. Rozrabiam zanętę, dodaje pól opakowania pinki,wrzucam dwie średnie kulki do wody.
Pierwszy rzut, przytrzymuje na pograniczu prądu i spokojnej wody jest branie. Zacinam ryba jest spora i idzie w prąd, na szczęście szybko reaguje i odkręcam jeszcze nieustawiony hamulec. Na przyponie mam plecionkę 0.06mm więc jestem spokojny. Ryba jest silna wydaje mi się, że to jaź albo kleń może leszcz. Szkoda że nie ma ze mną osoby towarzyszącej bo byłby fajny filmek (-:. Po 3-4min widzę to leszcz. Na brzegu zdziwienie, rybą okazuje się bardzo duży krąp. Mierze 41 cm szkoda że nie zważyłem. Parę fotek i zwracam rybie wolność (-:.
Potem łapię jeszcze klenia ok.30cm i mam jeszcze większą rybę, którą mi się niestety spina. W domu szperając po internecie dowiaduje się, że mój krąp jest całkiem przyzwoity jak na polskie okazy. Kończę wędkowanie ok.14 jestem zadowolony. Miał to być rekonesans wędkarski i chwila egzystencji z wędką nad wodą a przyniósł nieoczekiwane emocje. Krąpia złapałem za pierwszym rzutem i podczas pierwszej wyprawy, więc może sezon 2012r choć późno rozpoczęty będzie bardzo udany, oby tak było (-:. Obie ryby oczywiście wróciły w dobrej kondycji do wody(-: C.D.N.
Komentarze