Postanowiłem opisać najwiekszego moim zdaniem szkodnika na śląskich zbiornikach. Jak mozecie sie domyślic chodzi MI o sumika karłowatego. Niestety wiekszość Gliwickich zbiorników jest zajeta przez ten gatunek. Czytałem kiedyś cos na ich temat i tu kilka infosów : 1) Dotarł do nas ze stanów. 2) Miał byc błogosławieństwem ale skarłowaciał. 3) Według RAPR gatunek inwazyjny.
Wedkowanie na zbiornikach zajetych przez tego szkodnika to udreka, szczególnie w nocy kiedy żeruje. Atakuje szybko i dosć gwałtownie. Jgo ofiara pada wszystko co się rusza. Pinki, mady, dendrobena a nawet żywce nie ostoja sie przy naszym błogosławieństwie ze stanów :). Branie sumika amerykańskiego łatwo rozpoznac gdyż rozpoczyna sie zwykle regularnymi podszarpnięciami (juz wtedy połknął cała przynęte), a kończy sie uderzeniem do kija( w przypadku feedera). W tym roku udało mi się wyciągnac na feederka (koluszka, byczka, karłowaciaka) bo tak u nas sie one nazywaja, osobnika o długosci 35 cm. Trzeba bardzo uwazać przy chwytaniu tej rybki bo potrafi przyspozyć o spory ból i opuchlizne. 3 kolce potrafianaprawde zranic. Wbrew opiniach o jakosci tej ryby mogę zapewnic że to pyszne mięsko. Zero osci tylko kregosłup.
Zreszta nawet w marketach mozna dostac "NAJWIĘKSZEGO SZKODNIKA ŚLĄSKICH WÓD"
Komentarze