Reklama

Naprawa złamanej wędki morskiej

25/09/2013 19:45
Wędka, Red Pilk 100 – 200g, długość – 2.70, której właścicielem jest mój syn, została złamana podczas oglądania jaj przez kolegę, tak zwanego znawcę tematu, amatora wędkarstwa. Sprawdzając wytrzymałości wędki nagiął ją w sposób przypominający łamanie patyków. Żadna wędka, nawet ta najmocniejsza, nie wytrzyma takiej próby. Pękła 14 centymetrów poniżej szczytowej przelotki. Jak przystało na znawcę, stwierdził że była już uszkodzona i zakończył temat. Syn został ze złamanym kijem a ja z problemem. Pierwsza próba naprawienia uszkodzonej wędki polegała na przesunięciu drugiej i założeniu nowej szczytowej przelotki. Red Pilk stracił na sprężystości, teoretycznie zwiększył się ciężar wyrzutu.
Wędka została zabrana na kuter w celu przetestowania. Syn łowił nią kilka godzin, w tym czasie nie złowił żadnej ryby. Odłożył ją i stwierdził że jest to w tej chwili zwykła pała, palik do pomidorów. Wędka nie nadawała się do łowienia, była za sztywna. Pożyczył ode mnie Red Pilk 3.0, 80 – 150g i pojawiły się ryby. Długo myślałem nad tym co można zrobić aby wędka mogła jeszcze cieszyć jej właściciela. Ostatecznie udałem się do sklepu wędkarskiego w którym nabyłem trzy, różnej grubości, pełne szczytówki z włókna szklanego. Drogą eksperymentu wybrałem jedną która posłużyła mi do naprawy wędki. Dokupiłem dodatkowe trzy przelotki ponieważ zainstalowanie szczytówki ( wklejki) zmieniło akcję wędki. Zakupiona szczytówka była pomalowana czarną farbą i tak naprawdę nie wiedziałem co kryje się pod jej warstwą. Farba została przeze mnie zeskrobana. W następnej kolejności szczytówka została wypolerowana wodnym, drobnym papierem ściernym. Przyszła kolej na spasowanie dorobionej szczytówki z wędką. Część szczytową Red Pilka skróciłem w sposób pozwalający na wprowadzenie wklejki do środka i wyprowadzenie jej na zewnątrz (teleskopowo). Po dopasowaniu obu części szczytówka została wklejona na stałe. Po wyschnięciu założyłem przelotki używając do tego celu omotki. Do zalakierowania omotek mocujących przelotki do blanku użyłam kleju Pattex SOS z. Na wyposażeniu tego kleju znajduje się pędzelek który ułatwia malowanie omotki. Położyłem na omotki trzy warstwy kleju. Po wyschnięciu lekko przeszlifowałem warstwę kleju na omotkach drobnym papierkiem ściernym. Całość, wklejka i omotki na przelotkach, pokryłem lakierem ,,Rutenlack,, firmy Cormoran.
Po wyschnięciu lakieru przyszła kolej na test polegający na podczepianiu do uzbrojonej wędki(kołowrotek z przewleczoną przez przelotki plecionką) ciężaru o wadze 1.5 kilograma. Wędka bez problemu poradziła sobie z podwieszonym ciężarem.
Kolejny test odbył się już na kutrze. Wędka bardzo dobrze wskazywała brania, wyciąganie dorszy nie sprawiało problemów. Prawdziwy test wędzisko przeszło kiedy pilker zawadził o zaczep na dnie. Celowo kij został poddany maksymalnemu przeciążeniu i wytrzymał, plecionka nie. Kamień z serca, praca nie poszła na marne.
Wędka w oryginale miała ciężar wyrzutu do 200 gram, w tej chwili oceniam go na około 160 gram.
Morał z tej opowieści;
1. Nie pozwalaj na testowanie swojego sprzętu nie znającym się na rzeczy.
2. Zanim wyrzucisz spróbuj naprawić.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama