Nawinięcie żyłki na szpulę jest łatwe i przyjemne, wtedy gdy posiadamy na szpuli żyłkę w odpowiedniej ilości. Wszystko jest dobrze, gdy po nawinięciu pozostanie nam trochę żyłki. Nerwy zaczynają się w sytuacji, gdy wiemy lub czujemy, że posiadamy zbyt mało żyłki do nawinięcia, np. o 30 m. Brakujący odcinek 10-15 m nie jest problemem, bo tyle można przeboleć i użytkować szpulę. W podobnej sytuacji i ja się znalazłem, gdyż szacując „na oko” zabrakło mi 70-90 m żyłki. Musiałem zrobić podkład. Podkład to nic trudnego, przecież często tak się robi. Zresztą, zamierzałem łowić pstrągi i te raczej nie wyciągną mi 175 m żyłki Pstrąg Millenium 0,22 mm. Rzecz w tym, że mój kołowrotek ma 1 szpulę! I jak tu teraz utrafić z odpowiednią ilością podkładu?
Rozwiązanie okazało się bardzo proste. Oto, co zrobiłem - opisy czynności przy poszczególnych zdjęciach.
Podsumowanie Najlepiej jest używać dwóch szpul od tego samego kołowrotka, ponieważ szpule mają identyczną pojemność. Sięgając po szpulę od innego kołowrotka ryzykuje się poślizg w metrażu, wynikający z rozbieżności w pojemnościach dwóch różnych szpul albo z niezbyt dokładnej kalibracji prawie takich samych szpul. Dlatego moja rada jest taka: zawsze nawijajcie nieco więcej żyłki roboczej, bo z jej odcięciem nie ma problemu, gorzej gdy trzeba będzie ją sztukować na prawie zapełnionej szpuli.
Komentarze