Długo oczekiwany wyjazd zaczął się 17 lipca o godzinie 15.00. Pojechaliśmy z kolegami na jeziorko, rozłożyliśmy sprzęt(3 gruntówki, 3 spławiki). Gdy mój kolega rozrabiał zanętę, ja nakładałem na haczyk kanapkę z kuku i chleba. Nagle słyszę plusk i mój kolega ląduje w wodzie xD. Zarzuciliśmy wędki i czekamy.......... cisza ........... długa cisza ............ nic ciekawego ............ zupełnie nic ........... godzinę później
!!!!!!!!!ŁUP!!!!!!!!!!! bombka podleciała pod samą wędkę, sygnalizator "drze się" w niebo głosy, zacinam..., siedzi , holuje. Mierzymy, 57cm karp. 15 min później zaczyna padać deszcz
Komentarze