Witam.
Wybrałem się na połów karpia. W tym roku jeszcze nie miałem przyjemności holu, tej walecznej ryby, więc chyba,nadszedł już czas.
Jeśli chodzi o sprzęt to przygotowania polegały na przejrzeniu wędki odległościówki , i pickera,nawiązaniu kilku przyponów 0,16 na haczyki nr 8,przeglądnięciu spławików.
Kupiłem do tego zanętę na karpia firmy Traper, atraktora waniliowego, kukurydzy gotowej w puszce. Kupiłem tez dip waniliowy. Tak, że wszystko we wanilii, miałem nadzieję że to przyniesie zamierzony sukces.
Na miejscu znalazłem fajne stanowisko. Rozłożenie sprzętu zanęta, w postaci kul wielkości pomarańczy, do wody przynęta do wody,wszystko do wody (haha) i siedzę. Siedzę tak i siedzę, sprawdzam przynętę co jakiś czas, zanęcam tez delikatnie, wiadomo rzemiosło wędkarskie, i …......…i nic.
Takie nic trwało prawie cały czas. Piszę prawie, gdyż dla ścisłości musze wymienić dwa karasie, jedną płoć i nie wiem jakim cudem okonka. Być może zobaczył błysk złotego haczyka, i uderzył jak w błystkę.
Po pewnym czasie odwiedził mnie za to zaskroniec ( zdjęcie poniżej) ,który jakby chciał mi powiedzieć, że on jest tu szefem ,i jakby mówił „ spływaj gościu do domu, rybek już dzisiaj nie będzie.”
I niedługo po jego odwiedzinach rzeczywiście zwinąłem majdan, i skierowałem samochód do bazy…….
Nie wykonałem planu, ale za to obcowanie z naturą daje tyle radości, że nieraz wystarczy to za wszystkie ryby świata.
Oczywiście postanowiłem za niedługi czas odwiedzić ponownie mojego pytona……,może wtedy pokaże mu kto tu jest szefem.
Pozdrawiam Robert
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze