Dnia 17sierpien 2012 spotkała mnie nie zwykła przygoda otóż już 3 dni wcześniej myślałem by jechać na ryby z spinningiem czułem że, będą dobre brania lecz dostałem telefon w sprawie pracy i myślałem że, palny się pokrzyżowały i dupa z tego wyjdzie ale jak się okazało potem był to jednak nie wypal :( więc wróciłem do domu coś kolo 6.30 i myślę co robić iść dalej pospać czy na te ryby jechać? Wybrałem jak zawsze to drugie po szybkim spakowaniu plecaka uzbrojenia kija pognałem więc na pociąg i udałem się w kierunku Olzy zbiornik 616 tak zwaną wodę Maj i Anna. Po 40minutowej podroży pociągiem dotarłem na miejsce jeszcze tylko krótki wpis do rejestru i do dzielą pierwsze rzuty do wody guma przypominająca ploteczkę firmy berkley nie przyniosły żadnych efektów aż w końcu postanowiłem wymienić tą gumę na moja skuteczna blachę. Kiedy już dotarłem do mojego szczęśliwego dawnego miejsca gdzie zawsze wyciągałem szczupaki godne walki od 70cm do 85cm tym razem było inaczej pierwszy rzut obrotówką nr 3 hrt ospray z firmy mistrall ląduje po krótkim holu sum 53cm myślę naprawdę ta blaszka jest skuteczna już od tam tego roku jest moja najlepsza łowną przynęta. Rzucam drugi raz i od razu uderzenie po kilku minutach ląduje na brzegu sum 55cm mówię już dorwę w końcu tego miarowego rzucam jeden raz drugi raz od razu uderzenie plecionkę wywijało jak chciało myślę jest nareszcie ta potężna ryba po 20min tańczenia i prawie pustej szpuli ryba daje się holować patrząc na mój kij mikado już 12letni nie był małych rozmiarów jak do holowałem ta rybę do brzegu to nastąpił drugi odjazd myślę to musi być sum kolejne 20min zabawy a plecionka tylko do 12kg dragon millenium po kolejnych minutach rybę doprowadzam do brzegu od razu nie wiadomo skąd wzięło się tyle gapiów. Po pewnym czasie ukazał mi się ogromny sum 3 lub 4 metry od brzegu tuż przy powierzchni jak zobaczyłem go kolana i ręce zaczęły mi mi latać ;p mowie o kur... on jest taki jak ja czyli blisko 180cm łeb jak zobaczyłem jak wiadro po farbie czy czym innym 20litrowyn niestety to było na tyle z niego :( machą dwa razy łbem i plecionka strzeliła z przetarcia moje słowa na przegnie było tylko jedno kur... mac!!! Dlaczego :(po godzinie walki. :(. Nic naprawiam zestaw zakładam już inna blaszkę bo tamtej drugiej nie mailem idę dalej rzucam rzucam i znów ląduje sum 50cm mowie dzień sumowy idę dalej rzucam rzucam długo nic. Robi się 12 po południu myślę co tu robić jak nie bierze od 10 rano a pociąg powrotny o 16.30 idę dalej rzucam ląduje pierwszy szczupak w tym dniu 47cm wędruję dalej mowie jak nie ryby to pewnie będą grzyby nie pomyliłem się idąc dalej nazbierałem w jednym miejscu siatkę prawdziwków ale cóż nie po to przyjechałem tylko na ryby złowić okazy zrobić zdjęcia tylko z tym było ciężko bo jak się okazało telefon się rozładował :( udając się dalej doszedłem na rzekę odrę tam po blachowałem czas leci 14 godzina uderzenie widzę kolejny duży sum idzie górą nie walczy nie muruje już po cichu liczę dam rade lecz niestety pomyliłem się nagle sum wrzucił bieg swój wy wijąc plecionkę aż dopadł po drodze swojej drzewo i cóż porażka. Kolejny raz pokonany pozostaje mi już pozwijać się i iść na pociąg. Z wyprawy byłem całkiem zadowolony mimo dwóch porażek bo jeszcze nigdy w życiu tak dobrze nie brały mi sumy. Cały czas powtarzam sobie następnym razem będzie lepiej. To już koniec opowiadani mojej niezwykłej przygody przygody:) Nigdy koledzy i koleżanki po kiju nie traćcie nadziej i moi kompani po kiju już ja potracili niestety :( wiem pewnie ze mam dużo w tym tekście błędów ale nie liczą się błędy liczą się przeżycia. Pozdrawiam.
Komentarze