Reklama

Niedzielna niespodzianka

27/07/2010 07:09
Niedziela 25.07.2010. Dzień wietrzny, pogodny, niebo z licznymi obłokami i co najważniejsze skończyły się upały; tak więc, pogoda idealna na spining - przynajmniej ja taką lubię. Niestety liczne zajęcia uniemożliwiły mi wymarzony wypad nad rzekę po dwóch tygodniach przerwy. Dopiero o zachodzie słońca udało się wyskoczyć nad wodę. Warta nocą przybrała ok 0,5 m, i stopniowo w ciągu dnia opadała. Wydaje się, że takie różnice nie wpływają dobrze na ryby - ale przecież nie o to chodzi.

Po tego rocznej powodzi w Warcie pojawiły się przeróżne ryby wcześniej raczej rzadko spotykane. Są karpie, karasie, liczne okazałe wzdręgi, liny itp zapewne przbysze z jezior i stawów. Jest także sporo okonia powyżej 20 cm zdrarzają się często garbusy od 25 do 28 cm. Z takim nastawieniem chwyciłem lekki spining do 18 g bardzo elastyczny, typowo okoniowy i moją ulubioną błystkę obrotową - biedronkę nr 1, biegnę nad wodę. Nie trzeba było wykonywać wielu rzutów i pojawiły się okonie, piękne uderzenia i całkiem ładne sztuki - wypuszczam, przyjdę po nie następnym razem, gdy będzie więcej czasu.

W nurcie i za główkami raz po raz fontanny wody oznajmiają obecność boleni. Robi się szaro na niebie pożar po zachodzie słońca, jest pięknie. Jeszcze jeden rzut na napływ główki, w miarę powoli zwijam żyłkę błystka pięknie pracuje... i opór, zaczep. Chwilę trzymam naprężoną żyłkę, ale zaraz! ten zaczep płynie, kotłuje się pod wodą, zakręca - to nie zaczep coś tam siedzi, żeby tylko siedziało ale to coś odpływa, przez moment coś tam zobaczyłem - czy to boleń? Nie chyba nie, wędka wygięta w pałąk, o żyłkę się nie boję, stalowy przypon jest - na wypadek szczupaka, tylko kotwiczka może się rozgiąć, ale jestem dobrej myśli. Powoli podprowadzam do brzegu jest blisko i odjazd ale niezbyt daleko i znowu hol i jest! Ale zdziwienie to leszcz, jak na ten spining jest spory, podbieraka brak.

Delikatnie do brzegu, będę próbował wyciągnąć ślizgiem. Jest już na lini brzegu, schylam się i nagle błystka wystrzeliła jak z procy i ... wbiła się w palec (obawiałem się, że się rozegnie i stało się), nic ne czuję chcę chwycić leszcza, raz wysliznął sie drugi i mam, krew moja czy leszcza? ale co tam, piękny, waga 1,97 kg 59 cm ale niespodzianka.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama