Tak piszę o mężu,a nic o swoich doświadczeniach z wędkarstwem. Teraz nadszedł czas to zmienić.
Jest u nas taki mały staw hodowlany więc jak jest ciepło a chcemy razem spędzić niedzielę na łonie natury to właśnie tam idziemy z dziećmi na ryby. Dzieci mają tam gdzie się wyszaleć, Artur połowić a ja Go nerwować. Zdarza się że i ja wezmę wędkę wcześniej kompleksowo przygotowaną przez męża. Piszę kompleksowo bo nawet robaczka musi założyć. Którejś niedzieli z rana poszliśmy na ryby po dojściu na miejsce rozłożeniu się dzieciaki zajęły się udeptywaniem trawnika Artur łowieniem ryb i porządnym zanęcaniem, ja doszłam do wniosku, że też chcę wędkę i będę łowić. Mąż szczęśliwy że żona wykazuje jakieś zainteresowaniem jego hobby dał mi bata bo na tą wędkę mi najlepiej wychodzi łowienie. Żeby nie było że jestem zaraz koło niego odeszłam kawałek dalej, i tak sobie stałam i raz zarzuciłam ale nie zdążyłam wyjąć potem znowu, aż w pewnym momencie patrzę a spławik zniknął Artur krzyczy masz branie więc zacinam szybko i tylko mi czubek wędki wygieło i wołam na Artura „ ratuj bo mnie zaraz wciągnie” mężuś szybko podbiegł z uśmiechem na twarzy pomaga mi wyjąć tą bestię która chciała mnie do wody wciągnąć patrzymy a tam Karp tylko 2kg. Ale to była największa ryba dnia złowiona przez kobietę i w dodatku na bata. Kilku mężczyzn było pod wrażeniem, że mąż nanęcił a żona złowiła potwora.
Kilka razy też się zdarzyło jak byliśmy ze znajomymi na rybach to ja wyciągałam rybki a oni faceci nie. Wtedy się śmiali,że wstyd im robię bo jestem lepsza od nich. A muszę przyznać się iż sprawia mi to przyjemność jak mam więcej brań nawet od mojego męża:) Szkoda tylko że coraz rzadziej się to zdarza,żebym mogła jechać na ryby zawsze są jakieś przeszkody ku temu. Jak znajdę zdjęcie z moim okazem to zaraz dodam go do mojej galerii.
I tak wyglądają moje przygody z wędkarstwem.
A tak w nawiasie mówiąc to nawet jak Artur jest sam na rybach to też mam swój udział z braniu, bo za każdym razem jak ja dzwonię to On ma branie. Artur narzekał że Mu przeszkadzam i że zawsze dzwonie podczas brania,a ja to widzę tak : to ryby słysząc że ja dzwonie ciągną za żyłkę żeby titało abym nie myślała, że maż się smyka gdzie indziej a nie siedzi nad wodą. To tak żeby Panowie nie mieli do swoich żon pretensji o to ,że dzwonią kiedy nie powinny.
Komentarze