Reklama

Niedzielny wyskok nad wodę mimo lichej pogody

23/01/2011 17:57
Ze względu na to że mój pracowity tydzień przesunął się do soboty do 19.00 nie byłem na zaplanowanych właśnie na sobotę rybach. Postanowiłem wieczorem, że jeśli będę tylko na chodzie to bez względu na pogodę jadę nad wodę w niedzielę. Wstałem lekko drewniany po całym tygodniu pracy ale z myślą że za parę chwil będę nad wodą. Zrobiłem kawkę w termos, kombinezon na siebie, kamasze na nogi i do garażu. Przed 9.00 byłem już na brzegu zakola gdzie ostatnio zaglądam. Wyjąłem spining i postanowiłem najpierw porzucać wahadłówkami. Bez efektu. Przerobiłem na boczny trok i na różne kolory i wielkości gumek nic nie ruszyło.

Zrezygnowałem i rozłożyłem drugą wędkę ( chowając spining ) i zacząłem próbować szczęścia na spławik. Żyłeczka 0,14 , spławik 1,5 g , przypon 0,08, haczyk druciak 16. Nie było zbyt dużo brań ale na jedną pinkę wzięła mi płotka i myślałem że zabawa się zacznie. A tu nic. Nie pomógł biały robak ani ochotka. Więc założyłem czerwonego robaka...i zaczęła się zabawa z okonkami. Co prawda z takimi około 10 cm ale przynajmniej spławik się co jakiś czas ruszał :) Po raz kolejny odpocząłem, złapałem świeżego powietrza z lekkim przymrozkiem ( przelotki co jakiś czas obmarzały lodem ), odstresowałem pracowity tydzień. I nabrałem sił na kolejny tydzień pracy. Miło spędziłem czas i wróciłem bardzo głodny do domu na obiad :)

Ps. Około południa podjechało do mnie trzech kolegów którzy wracali z ryb na innej rzece. I opowiadali mi że tam u nich to w ogóle nic się nie działo. Tak że ja miałem przynajmniej zabawę z bardzo walecznymi okonkami :)))
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama