Czy zwracamy uwagę na to czy we właściwy a co najważniejsze, bezpieczny sposób przechowujemy swoje przynęty spinningowe? Wirówki, wahadłówki, woblerki- nie ma problemu, odpowiednio zabezpieczone mogą przeleżeć zimowe miesiące w czeluściach szuflad, szafek, pojemników itp. Gorzej sprawa ma się z gumkami – przekonałem się o tym że tak powiem „na własnej skórze”. Podczas przygotowań sprzętu do sezonu spinningowego okazało się, że gumy- nowe zresztą, przechowywane w plastikowym pojemniku weszły w reakcję chemiczną z opakowaniem.
Dobrze, że było ich zaledwie kilka w tym opakowaniu, okazało się, że trafiły się trzy sztuki wykonane nie wiadomo z jakiego materiału- zaczęły się utleniać, zrobiły się klejące wręcz wtapiając się w pudełko. W ten sposób wyjaśniła się tajemnica dziwnego, chemicznego zapachu od pewnego czasu „nawaniającego” moją szafkę na wędkarskie drobiazgi. Jest też drugi aspekt zagadnienia. Otóż niektóre grupy tworzyw w wyniku kontaktu ze sobą mogą doprowadzić do samozapłonu. Ileś lat temu brałem udział w specjalistycznym szkoleniu właśnie na ten temat. Zwykłe okna od namiotu wykonane z tworzywa ułożone bezpośrednio jedno na drugim po pewnym okresie czasu potrafią się stopić w jedną masę doprowadzając do samozapłonu. Nigdy nie wiemy z czego wykonano nasze gumki i czy nie wejdą w reakcję z pojemnikiem w którym są przechowywane, dlatego też warto co jakichś czas przejrzeć nasze zapasy aby nie dopuścić do przykrych niespodzianek z pożarem włącznie. Efekty możemy zobaczyć na załączonych zdjęciach, jak by to wyglądało gdybym tam nie zajrzał? Myślę, że warto się przyjrzeć naszym gumowym cudeńkom bliżej…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze