Witam serdecznie! Jest to mój pierwszy wpis więc proszę o wyrozumiałość.
Pewnego sierpniowego dnia będąc na wakacjach nad jeziorem Lubikowskim postanowiłem wybrać się na ryby. Decyzja podjęta została momentalni z powodu nudy, a że do pomostu z ośrodka był rzut beretem to chwilę potem byłem na łowisku. Co mnie tam zastało zmartwiło mnie okropnie. Na pomoście siedziało mnóstwo plażowiczów, a w wodzie co najmniej drugie tyle dzieci. Nie buło mowy o normalnym wędkowaniu. Zrezygnowany odciąłem 3 metry żyłki razem z robakiem i spuściłem zastaw pod pomost. Nic nie brało chciałem zwijać już zestaw. Lecz obserwowałem plażowiczów i czas szybko leciał. Nagle poczułem, że coś szarpie za żyłkę odruchowo pociągnąłem zestaw do góry i moim oczom ukazał się przepiękny okoń ,garbus miał 27cm. Potem zacząłem się bardziej przykładać do łowienia. Po 15 minutach w mojej ręce wylądowały jeszcze dwa okonie w tym mój rekord 30cm. Ucieszony wróciłem do ośrodka i opowiedziałem o zdarzeniu koledze. Tego dnia nauczyłem się, że warto odchodzić od wędkarskich stereotypów i próbować nowych metod łowienia. pozdrawiam PLOTKA97
Komentarze