Reklama

Nieudany początek, szczęśliwy koniec

04/05/2011 21:32
Początek maja jak co roku jest to początek sezonu dla łowców szczupaków. Plan na 1 maja był taki ,rzeka Pasłęka między miejscowościami Osetnik i Spędy. Rzeka w tej okolicy ciągnie przez łąki ,ale nie brakuje też krótkich odcinków leśnych.
O 6.30 meldujemy się z kolegą na moście drogowym ,po krótkiej pogawędce idziemy w dół rzeki. Pierwsze w ruch poszły gumy ,ale bez rezultatów ,następnie wahadłówki,obrotówki,woblery lecz one też nie przyniosły nam nawet jednego brania i tak po 6 godzinach biczowania wody wracamy do domu o przysłowiowym „kiju”.W oko wpada nam kilka miejscówek typowo kleniowych ,ale na nie przyjdzie czas później.

Następnego dnia postanawiamy odstawić spining w kąt i spróbować złowić szczupaka na żywca z gruntu za miejscówkę wybieramy ujście rzeki Wałszy ,która wpada do Pasłęki nie daleko Osetnika. Niestety i ta metoda nie przynosi nam upragnionych brań szczupaków,ale widzimy jak co chwilę z wody wyskakują ukleje. Sprzeczamy się z kolegą co je atakuje ja mówię że to boleń a on że to na pewno szczupak. Niestety nie mam z sobą spiningu ,aż się prosi by porzucać troszkę i spróbować szczęści i złowić w końcu bolenia na którego nigdy nie polowałem ,ale zawsze jest ten „pierwszy raz”.Tak mijają dwie godzinny na gruntówki nic nie bierze ,a boleń bije w wodą aż miło,Kilka minut później nad wodę przyjeżdża znajomy z spiningiem. Podchodzi do nas i pyta jak ryba. Pytam go czy pozwolił by mi porzucać trochę swoim spiningiem na zestawie założoną ma sporą obrotówkę. Kilka rzutów wykonuję przy spokojnym prowadzeniem przynęty ,ale bez rezultatu. Postanowiłem poprowadzić przynętę jak najszybciej przy samej powierzchni tak jak widziałem to na filmach o połowie boleni na Youtube. Rzucam przynęta wpada do wodzy zaczynam szybko prowadzić obrotówkę przy samej powierzchni i nagle „łup” siedzi czuję ,że ryba jest mocna .Hol nie trwa długo jakieś dwie minuty. Ryba ląduje w podbieraki sprawnie podebrana przez kolegę
jest to boleń. Miarka wskazuje 55cm po krótkiej sesji zdjęciowej ryba wraca do wody.
Moje szczęście było ogromne jest to mój pierwszy w życiu boleń na dodatek jest on pewną nagrodą za nie udany początek sezonu szczupakowego. Znajomy w prezencie oddał mi obrotówkę na którą złowiłem tego bolenia (zdj .nr 4) Ataku tej rapy nie zapomnę do końca życia. Za rok maj nie będzie dla mnie rozpoczęciem sezonu szczupakowego lecz boleniowego. Zakochałem się w tej rybie od ,,pierwszego wejrzenia"" a raczej od ,,pierwszego ataku"".Pozdrawiam
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama