Witam.. Postanowiłem wybrać się z tatą na nockę. Naszym zbiornikiem ma być Chańcza w W.Świętokrzyskim. Jeszcze telefon do kuzyna czy jedzie i oczywiście TAK.! Na miejscu jesteśmy ok. 16.15. Ludzi tłum, motorówki szaleją.. Nie zapowiadało się najlepiej, no ale nic, spróbować można(a nawet trzeba). Najpierw spławik i żywiec do wody. Mija ze 4 godzinki i zmiana na grunt również z żywcem i również nic. Ok. godziny 22.30 zmiana na koszyk zanętowy i hak 2. Zanęta na karpiowate. Mija 15 minut i bombka energicznie podnosi się do góry, zacięcie i siedzi. Kilka ciężkich chwil i rybka w podbieraku. Po zważeniu : Karp 46cm, 2.15 kg.. Mój życiowy okaz.!!(łowie 2 sezon). Rybka do siatki. W dalszej części nocy spokój. Nad ranem jeszcze 2 leszczyki po ok. 1 kg i płotka ok. 0.2 kg. U mojego taty i kuzyna sama drobnica. A na żywca nawet brania.. Coś nie tak z drapieżnikami.? O 10.00 powrót z bardzo udanej wyprawy, na obiad do domu.:) Karp możne nie za duży ale dla mnie(początkującego)to już coś. A tak przy okazji znacie jakieś dobre łowiska w Świętokrzyskim.? Z góry dzięki.:) (Zdjęcia postaram się wrzucić później)
Komentarze