Reklama

Nocna wyprawa na ryby.

08/11/2010 19:34
Witam Kolegów wędkarzy:)

Pewnego dnia postanowiliśmy z kolegami że wybierzemy się na noc na ryby.Nikogo długo nie trzeba było namawiać.Każdy z moich kolegów oczywiście włącznie ze mną są zapalonymi wędkarzami. A więc długo się nie namyślając spakowaliśmy rzeczy które się przydadzą i jazda nad wodę. Oczywiście nie mogło zabraknąć ogniska i kiełbaski z piwkiem. A więc rozwineliśmy wędki i do wody.

Na pierwsze branie nie trzeba było długo czekać. Po krótkim holu na wędce melduję się nie wielkich rozmiarów leszczyk. Następne godziny przynosiły podobne rezultaty co chwilkę ktoś zacinał nie wielkiego leszczyka. Nagle nastąpiła cisza i nic nie brało zupełnie jakby ryby się od nas odwróciły. Spędzaliśmy czas przy ognisku rozmawiając oczywiście o rybach(o swoich rekordach życiowych). Po jakiejś godzince nagle spławik zniknął pod wodą.

Kolega długo nie czekał i biegem podszedł do wędki. Zaciął i hol nie trwał długo,na wędce pojawił się ładny,grubiutki węgorz,gdy został zważony okazało się że ma 93 dag. Po złowieniu węgorza nic nie brało. Wszyscy moi koledzy położyli się spać a ja czuwałem. Około godziny 5 rano piękne branie na fedeera i hol leszcza z głębin. Koło godziny 6 poszedłem na molo poszukać okonia i udało się. Złapałem jeszcze ładnego okonia 32 cm.

I tak nam minęła noc. Myślę że każdy z was z niecierpliwością czeka na lato tak jak ja:) Aczkolwiek lubię łowić także w zimę:)

Pozdrawiam wszystkich:)

PS;to mój pierwszy wpis więc proszę o wyrozumiałość:)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama