Reklama

Nocne eldorado

08/08/2009 09:15
Witam.
Wybrałem się wczoraj, w piątek, razem z synem na małą zasiadkę na leszcza i ogólnie…. białą rybę, na nockę.

Plan był taki wyjeżdżamy nad Zalew do Roszkowa ,o godz. 20,00,i siedzimy do rana do godz.8,00.
Przygotowałem dla siebie gruntówkę oraz pickera, czyli drgającą szczytówkę. Obydwie wędki uzbrojone w żyłkę główną 0,16,koszyczek zanętowy z obciążeniem 5g,przypon 0,14,haczyk nr10.Syn Darek zadowolił się jedną wędką, odległościówką ,uzbrojoną również w żyłkę 0,16,spławik 1,5g,przypon 0,14,haczyk nr10.

Zanęta :Do gotowej zanęty firmy Traper na leszcza2,5kg dodałem : atraktor wanilia, mączkę piernikową, bułke tartą1kg,biszkopt,cukier puder, i dwa małe opakowania pinki.
Na przynętę pinka i czerwony robak.

Tak jak było w planie ,godz. 20 z minutami jesteśmy nad wodą. Nawet mało wędkarzy, fajnie, mogliśmy spokojnie wybrać sobie miejsce. Po kilkunastu minutach, wszystko mieliśmy gotowe ,łowisko zanęcone, zestawy w wodzie, łowimy. Juz po 30 min, zaczęły się brania. Na początek w łowisko weszła nam, co ciekawe płoć. A właściwie synowi.
W godzinie wyciągnął cztery ładne sztuki. Ja natomiast wyciągnąłem dwa ładne krąpie. Gdzieś od godziny 23 do godziny 1 w nocy, brania dziwnie ustały. Mieliśmy przynajmniej czas na pogadanie, o różnych sprawach, na co dzień człowiek często nie ma czasu pogadać z synem. A tak była okazja.

Oczywiście co jakiś czas donęcaliśmy, kulkami wielkości piłki tenisowej. A co się zaczęło dziać po pierwszej w nocy…..piękna sprawa, po to właśnie człowiek żyje....... . Nagle moje dwie wędki ożyły ,i to nie na zmianę, ale jednoczesnie .Do tego mój syn również, zaczął ciąć jedną rybę za drugą. W łowisko weszły nam łeszczyki, krąpie, pod koniec płocie, i zdarzyły się nawet karasie na czerwonego robaka. Dość powiedzieć, że chwilami,nie było czasu usiąść na krzesełku. Pięknie brały. Gdzieś ok. godz.7 rano skończyła się zanęta, którą pod koniec musiałem zresztą mocno oszczędzać, i skończyliśmy łowienie.

Dołączyłem zdjęcia złowionych ryb, jak były jeszcze w siadce, przed wypuszczeniem. Zdjęcia nawet nie pokazują dokładnie ławicy, która tam pływała. Okazało, się ,że było ich 56 sztuk.( jak policzył syn) Leszczyki od 0,5 do 0,8 kg, dwa karasie, kilka ładnych gruntowych płoci, i nawet jeden jazgarz.

Nie było tam niestety, żadnego okazu, leszcza powyżej kilograma, co jest pewnym niedosytem.
Dlatego postanowiliśmy w ten weekend, jeszcze raz spróbować swoich sił na zalewie.
A zapomniał bym napisać, że leszcze jakoś dziwnie brały……przez co zepsułem na początku, kilka brań. Otóż metodą prób i błędów okazało się, że trzeba było dość, długo czekać ,nim się zacięło. W innym przypadku, albo zacięcie było puste, albo ryba wczepiła się podczas holu.

Pozdrawiam Robert
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama