Kolejny wypad na ryby w okolice Białegostoku i kolejne testy nowego spinningu (shimano catana 270 cw: 1--30 + młynek shimano catana 2500FB).
Powoli traciłem nadzieję we własne możliwości, umiejętności oraz dobór przynęt.
Pierwsze dwie wyprawy zakończone fiaskiem, więc z pełną determinacją ruszyłem na trzecią.
Z racji dnia roboczego udałem się ponownie na pobliskie łowisko Koplany.
Po przyjeździe na miejsce wraz ze szwagrem zrobiliśmy małe rozeznanie wśród kolegów wędkarzy - więszość spławikowcy i gruntowcy.
Niestety perspektywy żadne - nic nikomu nawet nie drgnęło, o spinningu nie wspominając - wszyscy poskładali.
No cóż...ja wybrałem się tylko ze spinningiem bo obiecałem sobie, że do pierwszej ryby nie odpuszczę ;)
Szwagier poszedł do samochodu po wędki, a ja szybko poskładałem swój zestaw i rzucam testowo wzdłuż trzcin...raz, drugi, trzeci...JEST!!! W KOŃCU - NARESZCIE!!! Klasyczne branie przy trzcinach na 4 cm czarnego twistera z zielonym ogonem. Szybki hol i okonek na brzegu...wielki nie był (ok. 12 cm), ale pierwszy na ten sprzęt.
A miny wszystkich wokół i szwagra, który wrócił ze swoimi wędkami - BEZCENNE :)
Fakt faktem, juz do końca mnie nie udało się nic wyhaczyć, ale za to czas przyjemnie spędzony.
Szwagier wyciągnął 3 płotki i dwa okonki w tym jednego ok.20 cm również na spinning.
Z racji, że to pierwsza rybka na ten set zdjątko w galerii się należy :)
Złota myśl na koniec:
Jak tu wierzyć w kalendarz brań? Dwa razy byłem w dni, w które brania wg kalendarza powinny być b. dobre, a trafiłem rybę dopiero w ten, w który pokazywało, że będą złe :) Nie znacie dnia, ani godziny!!!
Pozdrawiam!!!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze