Co tam na Balatonie? Po staremu. 20 maja byłem tam z tatą i siostrą. Ja oczywiście na grunt, a tata na spławik. Miałem jedno branie. Sygnalizator podniósł się może z pół centymetra. Oczywiście nie zacinałem. Sąsiad obok miał tak samo - jakieś niepewne brania. Tata na spławik miał dwa brania - jedno niezacięte, a drugie z zerwaną rybą.
Trochę o łowisku
Na łowisku obowiązuje całkowity zakaz zabierania amura oraz zakaz zabierania karpia o długości powyżej 55 cm. O zarybieniach nic nigdzie nie pisze, więc pewnie się nie odbyły. Woda na łowisku jest czysta - nawet przejrzysta. Trawa ładnie wykoszona. Można wędkować na dwie wędki. Opłaty dobowe: - 6 zł - członek uczestnik (do 16 lat), - 12 zł - bez karty (do 16 lat), - 12 zł - z kartą (powyżej 16 lat), - 24 zł - bez karty (powyżej 16 lat), Jedynym problemem na tym łowisku są ryby. Przy brzegu pływa dużo okoni (5-10 cm). Podczas mojego pobytu na tym stawie były 3 brania. W tym dwa nasze. Czyli niezbyt dobrze. Jak staw nie był zarybiany to dla jego dobra powinien zostać zarybiony. Zawsze podczas bezrybnych pobytów (po wypadzie i nie złowieniu żadnej ryby) opinia o stawie może się wśród niektórych zepsuć lub nawet zniechęcić niektórych wędkarzy. A takie łowiska powstają po to, żeby ktoś na nich łowił. W czasie mojej wyprawy wyskoczyło ponad wodę kilka naprawdę ładnych karpi. Możliwe, że są już doświadczone - były już złowione - a "młodymi" rybami tego gatunku staw nie był zarybiany, więc może dlatego takie słabe brania. Zapraszam do komentowania. Pozdrawiam Kamil
Komentarze