Reklama

Obok wody

11/03/2012 08:06
Będąc na rekonesansie pstrągowym na pobliskim odcinku rzeki Warty zauważyłem masowe zjawisko podgryzania drzew przez bobry. Ten skądinąd miły futrzak rozprzestrzenia się w moich okolicach w zastraszającym tempie. Obecnie jest to gatunek chroniony, pozytywnie wpływający na renaturalizację krajobrazu; może w odludnych terenach, ale dlaczego tak blisko miasta ?
Widziałem różne drzewa "spuszczone" przez te gryzonie, przeważnie olchy i wierzby o średnicy pnia od paru do kilkudziesięciu centymetrów, ale przypadek dużego dębu zadecydował, że piszę o tym zjawisku. Drzewo ma w granicach 2 metrów obwodu, więc przyjmując szacunkowo przyrost 1 cm obwodu rocznie, żyje już około 200 lat - bobry poradziły sobie z nim błyskawicznie.
Odpadki łyka pod drzewami świadczą o tym, że gryzonie zamierzają budować żeremie a nie zaspakajają głód.
Śmiem twierdzić, że zanika u nich instynkt dzikości, nie przeszkadza im towarzystwo człowieka i przemysłu. Są ślady ich bytowania w pobliżu Huty "Częstochowa", czekam jak zapukają do mojego mieszkania ok. 2 km. od Warty - w blokach dzielnicy Raków !
Kocham całą przyrodę (w tym bobry i dęby) i wiem, że powinno się ją zostawić sobie, jej tysiącletnie doświadczenia zadecydują, ale...
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama