Jest w moim mieście łowisko bardzo niechętnie odwiedzane przez strażników,ale za to umiłowane przez amatorów japonek łowiących oczywiście bez zezwolenia i przeznaczających zysk z ich sprzedarzy niekoniecznie na chleb . Za każdym razem wracam z niego ze sporą torbą śmieci. Ukaranie ich mandatem nic nie daje, bo i tak nie mają z czego go zapłacić. Może lepsze byłoby nakazanie w ramach kary posprzątanie terenu wokół jeziora. Inną sprawą jest to, że ci dzicy wędkarze ubierają trampki,biorą jakąś tyczkę i kromkę chleba na przynętę i idą na ryby,a wśród śmieci zalegających nad jeziorami jednak dużą część stanowią opakowania po nienajtańszych zanętach,przynętach i akcesoriach wędkarskich,co stawia w niekorzystnym świetle naszą społeczność.I jak się przydźwigało na łowisko tyle puszek z piwem, to co za problem zabrać ze sobą puste,które prawie nic nie ważą.
Komentarze