Jak to jest? Gubimy się jak startujemy? I cały sezonu rok, się odnajdujemy… W rywalizacji marszu - po schodach do viktorii, Trzeba się trzymać , wyznaczonej trojektorii, Wracając do wyjścia punktu, kilku sędziów, Reguł się trzyma, jak prezydent w orędziu, W zaczarowanym pędzlu, nie ma miejsc tu , By chodź na chwile przystanąć, i cupnąć w miejscu… Bo niewiadome - goni, pot na skroni, Czy ktoś po pietach depcze, czy już nas nie przegonił? Jaki jest sens? Postanowiłem się zapytać, by w tej monotonii, nie stracić „fishing życia”…
Gdy drepcze samemu, i wdycham samotność, Od tych ambitnych , czoła w pocie mokną… Aby zapunktować, aby coś się uwiesiło, Jak nie da się sposobem – to da się siłą… Ile kroć siedzę sobie, i pomyśle o tym, Czy my z jakiegoś wojska, a może jakiejś floty? Na Babilonie zmartwień, nie ma miejsc tu, By z kimś poklachać, poradzić, znaleść konsensus… Tak już jest tu, i nic nie poradzisz, Bo każdy chce na podium, swoją nogę wsadzić… Szept Posejdona, brwi, jego groźna mina, O co w tym Hobby chodzi - delikatnie przypomina…
Komentarze