Reklama

Okonie na pocieszenie

27/09/2012 14:10
Pogoda piękna - złota polska jesień - ok. 20 stopni, słoneczko, trochę chmurek. Korzystając z wolnego dnia wsiadłem w auto i jazda nad wodę. Dojechałem na miejsce zaczął wiać wiatr. Niezbyt mocny, ale utrudniał rzuty zwłaszcza lekkimi przynętami. Przywiązałem srebrną Effzettkę nr 3 i udałem się na moją okoniową miejscówkę. To gwałtowny spadek tuż za przybrzeżną płycizną, mniej więcej 20 metrów od brzegu. Płyciznę można przejść w woderach.

Po drodze szedłem wzdłuż brzegu i rzucałem sobie ot tak - na chybił trafił. No i w pewnym momencie trafił... i to jak... Niespodziewanie tuż pod samymi nogami, spod liści wypłynął duży (na oko 80 cm) szczupak. Zaprezentował mi w całej okazałości swój bok i otwartą wielką gębę. Łyknął blaszkę jak głodny pelikan, oczywiście obcinając żyłkę (po co stalka na okonie...). Pokazał kto tu rządzi i znikł, a ja stałem jak głupi przez pół minuty z pustą żyłką na kiju.

Gdy tylko minął szok, ruszyłem od razu na moją górkę. Zawiązałem Effzettkę - miedzianą czwórkę i zacząłem łowić. Miałem dwa pasiaki - 23 i 25 cm. Wyprawa bardzo miła, choć uczucie niedosytu pozostało...

PS W drodze powrotnej wpadłem do sklepu wędkarskiego po szczupakowe przypony...
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama