Długo nie trzeba bylo czekac:) Po wczorajszej inauguracji dziś znow postanowiliśmy wraz z tatą zaatakować "naszą" żwirkę, Niestety, wypadło mi kilka spraw i połapałem dopiero w chwili kiedy pojechałem odebrać go z łowiska, gdy wszedłem na lód już z daleka zobaczyłem, że jest zadowolony. Podszedłem i okazało się, że w niecałe 2 godziny jego łupem padły dwa [strong]okonie spod lodu[/strong] powyżej 30cm, plus około 50 małych, które wróciły do wody.
Oczywiście szybko chwycilem wedke i spuscilem blystke w kilka pierwszym dziur, pare ruchow i jest pierwszy maly okonek, ale po tym jak zobaczylem 2 okonie taty mialem ochote zlapac cos podobnych rozmiarow:) Szybko zaczalem jednak marznac bo nie bylem ubrany jak zwykle na lod, wszedlem tylko na chwilke korzystajac z okazji(przecież przyjechalem tylko odebrac tate) pomyslalem ze pora konczyc ale dojrzalem kontem oka jeszcze jeden przerebel i postanowilem go sprawdzic, kilka opuszczeń i uderzenie.
Wiedziałem, że cos tam jest wiec wykonalem jeszcze dwa razy ten sam ruch i siedzi! po chwili moim oczom ukazal sie piekny okon(31cm), usmiech zawital mi na twarzy od ucha do ucha, niezwykle zadowolony i zaskoczony ze w tak krotkiej chwili udalo mi sie zlapac ladnego okonia( a nawet nie myslalem ze dzis uda mi sie choc chwile polapac) wrocilem do domu:) Kolejne wypady na lod zapewne w przyszly weekend ale juz nie moge sie doczekac!
Komentarze