Niezbyt ciekawa prognoza pogody na weekend spowodowała,
że postanowiłem pozostać w sobotę w domu. Po dość intensywnym tygodniu pracy, trzeba było trochę poleniuchować. W końcu nadrobiłem zaległości w spaniu
lecz pomimo faktu, że znalazłem sobie zajęcie, co chwilę zerkałem w okno śledząc dynamicznie zmieniającą się pogodę. Niska temperatura, na dodatek silny
i dokuczliwy wiatr, nisko przemieszczające się z północnego kierunku chmury, zapewne niejednego zniechęcały do opuszczenia domowych pieleszy. Późnym popołudniem pogoda znacznie się poprawiła, a i prognoza była całkiem obiecująca.
Niedzielny poranek miał być chłodny ale słoneczny, dlatego też postanowiłem, że wyskoczę na krótki spinning przed samym południem.
Zaplanowałem wypad nad rzeczkę Główna, wypływającą z jeziora Kowalskiego i alternatywnie nad Cybinę. Nad Główną spędziłem około godzinki. Rybki nie uświadczyłem, ale uraczyłem się pięknymi widokami rzeczki, pokrywającego się zielenią lasu, samej okolicy i pięknej łąki oddzielającej wzgórze od skraju lasu.
Po godzinie przemieściłem się nad Cybinę, dojeżdżając od strony Gortatowa. Schodzę nad znajomą zatoczkę, nad którą rosła jeszcze w ubiegłym roku stara wierzba. Rozglądam się dokoła, a tu po wierzbie zostały tylko konary. Tak ją bobry pocięły. Sama przyroda.
Nad Cybiną o tej porze i z lekkim spinningiem, nastawiam się zdecydowanie na okonie. Dominująca na rzece osoka aloesowata, jest jeszcze uśpiona, więc koryto jest w miarę czyste. Decyduję się na złożenie Feroxa FSC z serii Holo Select.
Ot takie małe, ale agresywnie pracujące cacko długości 4 cm i 2,5g. Pomimo faktu, że rzeczka płynie w głębokiej dolinie, dokucza porywisty wiatr, który zdecydowanie utrudnia precyzyjne położenie lekkiej przynęty. Po kilku rzutach doszedłem do wprawy i rozpoczyna się zabawa.
Z różnych miejsc trafia mi się kilka ciekawych okonków od 15 do 25cm. Wygląda na to, że okonie mają dzisiaj swój dzień. Okonie atakują zdecydowanie, a małe i ostre kotwiczki przynęty, skutecznie zapinają zdobycz. Trafił się też
i łakomczuch, który zaatakowawszy przynętę od tyłu zapiął się na wszystkie trzy groty kotwiczki. Pięknie wybarwione są te okonie z Cybiny. Cechują je w ubarwieniu ciemne grzbiety i jeszcze ciemniejsze pręgi na tle złoto brązowej łuski. Jedynie okolice dolnej części rozwartego pyska ryby ukazują trochę bieli, a cały obraz piękna drapieżnika dopełniają czerwone płetewki brzuszne. Idąc pod prąd poprzez suche trzcinowiska, dotarłem do miejsca, które wiosną w tym rejonie jest szczególnie urocze. Na podmokłej, torfowej podstawie skarpy, pośród olszynowego zagajnika już pojawiają się pierwsze kaczeńce. Ilość młodych listków rośliny świadczy o tym, że i w tym roku będą tu kaczeńcowe dywany. Dosłownie uroczysko.
Podczas zmiany stanowiska przemieszczam się wąską ścieżką wydeptaną przez zwierzynę. Słońce w południe zaczęło przygrzewać i temperatura podniosła się do około 12ºC. W powietrzu zapach torfowej łąki zaczął mieszać się ze słodkim zapachem w pełni rozkwitłych krzewów mirabelki i tarniny.
Polując na okonie, nawet z małymi przynętami, musimy liczyć się z tym, że będą trafiać się i szczupaki. W dniu dzisiejszym uderzały takie w granicach 45-50cm. Więcej kłopotu z nimi jak to wszystko warte, ale wrażeń nie brakowało. Mając to na uwadze, dobrze jest mieć z sobą nie tylko szczypce do wypinania małych kotwiczek, ale także rozwieracze, które będą nieodzowne do spokojnego usunięcia małej przynęty z pyska łakomego drapieżnika.
Po zapięciu i wypuszczeniu trzeciego szczupaka, w sumie po około dwugodzinnym wędkowaniu nad Cybiną, przerywam wędkowanie i z uśmiechem na twarzy, odprężony wracam do domu.
Jest tu naprawdę pięknie, a jak zaczynają kwitnąć kaczeńce oznacza to, że najwyższa pora wybrać się tam na karasie i liny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze