Ale wróćmy do tegorocznego urlopu. W porównaniu z zeszłym rokiem, rybki za bardzo nie współpracowały. Trzeba było sporo czasu spędzić na wodzie, żeby jakiekolwiek rybki przechytrzyć, ale to i tak lepiej niż na wodach mojego okręgu. Pierwszy dzień wczasów okazał się "najrybniejszy", było sporo szczupaczka w przedziale 45 - 55cm i okonia do 30 cm, a na koniec dnia trafił się największy okoń wyprawy. Przez następne dni przez Polskę przechodziła fala upałów i rybki przestały współpracować. Co prawda każdego dnia udało się coś wymęczyć, ale wiem już że drapieżniki są nieaktywne. Do tego łowiliśmy pechowo dwa największe okazy szczupaków i okoń życiówka okazują się sprytniejsze. Na osłodę w przedostatni dzień urlopu trafia się sandacz 63 cm.
Być może w przyszłym roku ponownie odwiedzę piękne jeziora lubniewickie, ale na pewno nie będzie to lipiec, a raczej sierpień i to raczej druga połowa.
P.S. Szczególne podziękowania dla kolegi Adama, za porady i pomoc. WIELKIE DZIĘKI !!!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze