Reklama

Okoniowy Port

14/11/2010 17:06
Wszystko zaczęło się 11.11.2010 w moje imieniny gdy mój sąsiad zaproponował mi wyjazd na spinning.
Naszym miejscem połowu miał być mały port a nieco dalej płynęła rzeka Warta.
Nie zastanawiając się długo zapakowałem sprzęt parę kanapek coś do picia i byłem gotowy do wyjazdu.
Na miejscu byliśmy o godzinie 13.00 co o tej porze nie wróżyło dobrych brań.Pochodziłem po brzegu i
popytałem kilku wędkarzy czy coś bierze.To co usłyszałem zapowiadało beznadziejne brania na spinning jak i na spławik.No nic zanim rozwinąłem wędkę mój sąsiad złapał już kilka okoni.Zdziwiłem się bardzo aż taka dużą ilością okoni.Żyłkę mam bardzo cienką 0.20 a za przynętę robiła mała gumeczka o kolorze czerwonym.Po kilku rzutach zahaczył się pierwszy pasiasty a po paru następnych rzutach następne.
I tak przez 2 godziny ciągłe była praca z rybami.O godz 15 cisza.Nic nie chciało brać.Nawet najmniejszy okonek nie chciał zaatakować gumki.Przez brak brań straciliśmy ochotę do dalszych łowów.Na ostatnią godzinę założyłem kopyto żółte długości zapałki.Też nic.....No nic to koniec zbieramy się- oznajmiłem i ostatni raz zarzuciłem.I wtedy niespodziewanie gdy przynęta dotknęła dna uderzenie.Co to może być ?
Po dość krótkim holu ukazał się sandacz:) Owszem miał on 15 cm ale to był mój pierwszy sandacz złowiony metodą spinningową.Niestety to była już ostatnia ryba złowiona tego dnia po krótkiej sesji wróciła do wody ;).I tak zaczęła się moja przygoda ze spinningiem która bardzo mnie zainteresowała i
bardzo mi się spodobała.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama