Będzie to swoista refleksja, która powinna spowodować podjęcie szerszej dyskusji na temat poszanowania mienia społecznego, określenia jednoznacznych zasad jego konserwacji i eksploatacji. Nie mam zamiaru szukać winnych zaniedbań, a jedynie spowodować refleksję nad podjęciem działań, mających na celu spowodowanie ustanowienia jednoznacznych zasad i reguł gry. Sprzęt pływający, to przecież nie taczka do przewożenia worków z cementem. Sprzęt pływający to bezpieczeństwo i potężna frajda dająca wędkarzowi możliwość nieograniczonego manewru w poszukiwaniu ryby. To niesamowita przyjemność uwolnienia się od brzegu i podziwiania z innego punktu widzenia środowiska wodnego.
Opieka nad wspólnym mieniem
Początkiem maja, a dokładnie 03.05.2011r., dobiegły końca ponad trzytygodniowe intensywne prace przy renowacji katamaranu. Oczywiście czynności przygotowawcze zostały zainicjowane znacznie wcześniej, czemu sprzyjała w miarę łagodna wczesna wiosna. Zgromadzony został sprzęt malarski, narzędzia stolarskie i szlifierskie oraz materiały eksploatacyjne zakupione z własnych środków.
Pływaki w katamaranie zostały dokładnie oczyszczone z pozostałości różnego rodzaju pochodzenia starych powłok malarskich i po odtłuszczeniu acetonem otrzymały nawy blask. Do wykończenia została użyta specjalna, błękitna, dwuskładnikowa emalia poliuretanowa. Zastosowanie takiej emalii skutkowało uzyskaniem powłoki dużej twardości i dobrej przyczepności do podłoża. Ponadto, co było najważniejsze powłokę charakteryzowała duża odporność na działanie wody i warunków atmosferycznych.
Sprzęt został wyposażony w solidne wiosła, liny kotwiczne, stosowne cumy i masywne kotwice, odlewane z dobrej jakości betonu. Wysoka na kilkanaście i średnicy około trzydziestu centymetrów betonowa wylewka kotwicy, gwarantowała utrzymanie tego kolosa w stabilnej pozycji na mulistym dnie, nawet przy silnym wietrze.
Chętnych do wędkarskiego i nie tylko wykorzystania katamaranu z chwilą wodowania, znalazło się oczywiście wielu. Odbywało się to na zasadzie wykorzystania własności wspólnej. Znacznie gorzej miały się rzeczy, jeżeli chodzi o dbałość o sprzęt, czy też zwykłe klarowanie osprzętu. Nie zawsze udawało się także właściwe kotwiczenie katamaranu, skutkujące poobijanymi pływakami, czy też poniszczonymi odbojnicami. Obrywało się też swoje deskom na pomostach, które na skutek źle zakotwiczonego sprzętu, były wyszarpywane najczęściej w wyniku źle położonej cumy.
W związku z tym, że katamaran z natury to sprzęt dość stabilny i solidny, na wodzie na zakończenie sezonu pozostawał zawsze jak najdłużej. Służył wówczas nie tylko wędkarzom, ale jakże często po jesiennych zarybieniach, wykorzystywany był do kontroli wody przez strażników społecznej straży rybackiej.
Każdy, który chociaż odrobinę ma lub miał do czynienia ze sprzętem pływającym doskonale wie, że taki sprzęt wymaga podczas eksploatacji sporych nakładów finansowych i ciągłej staranności. Nie chodzi przecież tylko o utrzymanie ładnego wyglądu, ale przede wszystkim o zapewnienia właściwego bezpieczeństwa.
Nie chcąc doszukiwać się winnych zaniedbań, czy też odpowiedzialnych personalnie, mogę jedynie z ubolewaniem stwierdzić, że po wielu perypetiach i próbach unormowania zasad wykorzystania sprzętu pływającego, finalnie na początku bieżącego 2014r., zabrakło odrobiny czujności i instynktu samozachowawczego wśród braci wędkarskiej. Otóż po w miarę łagodnym początku stycznia przyszedł w końcu mróz. Uwięził on w swoich okowach wszystko co na wodzie, w tym tą piękną konstrukcję sprzętu pływającego.
Gdzieś jak na ironię losu, w zapomnienie popadł postulat zgłoszony na Walnym Zgromadzeniu Koła w 2013 roku, punkt 11, nawołujący w swojej treści „Określenie jednoznacznych zasad użytkowania, w tym wodowania i kotwiczenia sprzętu pływającego wykorzystywanego do celów wędkarskich oraz sprzętu pływającego, stosowanego do celów rekreacyjnych, w celu ochrony wędkujących, a także tarlisk i ptactwa wodnego. Cumowanie sprzętu tylko do wyznaczonych pomostów żeglarskich".
Zapewne na tegorocznym Walnym Zgromadzeniu Koła ponownie poproszę o pochylenie się m.in. i nad tym problemem. Jednak nie jestem pewien, czy znajdę jeszcze na wiosnę odrobinę chęci i środków finansowych, aby doprowadzić ten sprzęt do pierwotnego stanu? Możliwe, że tak, jednak pod warunkiem, że zmienione zostaną dotychczasowe zasady wykorzystania sprzętu pływającego przez użytkowników.
Według mojej opinii, chociaż w części sytuację w przedmiotowej sprawie może uzdrowić zmiana samej mentalności i stosunku do ww. sprzętu.
W swoim niekrótkim życiu nie znałem Klubu Żeglarskiego, czy też ośrodka sportowego, w którym nie obowiązywałaby prosta zasada, „Kto nie pracuje przy sprzęcie pływającym, ten nie pływa”. Przecież to takie sprawiedliwe i zarazem proste!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze