Czas najwyższy wybrać się na rybki. Wieści z poprzedniego łowiska strasznie kuszą. Kolejno spore leszcze ulegają kuszącym przynętom i na przemian wygrywają, lub przegrywają walkę z wędkarzami podczas holu. Mimo, że zazdrość wędkarska nie pozwala zapomnieć o tym miejscu, to jednak zdrowy rozsądek i zbliżający się weekend odpycha mnie od niego jeszcze bardziej. Kilkuosobowa ekipa, kująca dziury i sypiąca do wody często rzeczy bardziej płoszące ryby, niż kuszące je, potrafi wypłoszyć leszcze, nawet na łowisku o głębokości przekraczającej 12 metrów. Ruszam więc w nowe miejsce, mniej odwiedzane. Mam nadzieję, że dziś nikogo nie spotkam na lodzie i będę mógł w spokoju poszukać ryb na nowym łowisku. Zacznę od miejsc, które odwiedzam wczesną wiosną. Wiem, że kręcą się tam fajne okonie, płocie i leszcze. Jak jest zimą? Nie mam pojęcia. Początkowo przeręble pojawią się w niedaleko brzegu, na 2,5 metrowym blacie, później na spadkach, a na końcu na 10 metrowych głębinach. Każde z dziur zostaną odpowiednio zanęcone i sprawdzane w różnych porach dnia. Mam nadzieję, że efekty pojawią się już dzisiaj i już wieczorem wybiorę i mocniej zanęcę najlepsze przeręble. Będę je odwiedzał od dziś do poniedziałku włącznie, codziennie. Zebrane materiały dołączę do obecnych już, leszczowych i połączę w jeden film. Planowany wcześniej typowo leszczowy projekt, może zamienić się w mieszany, przeplatany płociami, a być może nawet spacerami za pasiakami. Przerwa od nauki kończy się i od poniedziałku ruszam na studia. Temperatura rośnie, a lód się kurczy. Być może to już ostatnie wypady w tym sezonie podlodowym i... ostatni film. W moich pudełkach wylądowały dziś ochotki, pinka, białe robaki, gnojaczki, oraz mniej popularne, a zarazem niesamowicie skuteczne korniki. Także do zobaczenia wieczorem, połamania kija i miłego weekendu !
Komentarze