Reklama

Ostatni wypad na lód 2011

27/03/2011 20:31
Jest to mój pierwszy wpis więc proszę o wyrozumiałość ;)

Sobota 26.03.2011 kręciłem się po domu nie mając konkretnego zajęcia.Żona sprzątała dom od rana,dzieci nie dawały nam chwili spokoju.Marzyło mi się parę godzin sam na sam z wędką.Koło godziny 11 moja małżonka zaczęła sprzątać lodówkę no i znalazła dwu tygodniową już martwą ochotkę.Oczywiście miałem to uprzątnąć :( Nagła myśl szybkie spojrzenie na jezioro i już lecę "sprzątnąć"ochotkę he he.
Jedna wędka,jedna mormyszka,pika i 50 metrów linki asekuracyjnej ponieważ lód już jest niepewny a dokładnie na dwa uderzenia piki.Ochotka była takiego stanu,że rozpadała się w palcach ale cóż jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.Wszedłem delikatnie na łowisko wykułem pierwsza dziurę i już łowie.Górka 1,5 metra głębokości,podłoże muliste,poderwanie z dna i drganie kiwoka,zacięcie i siedzi mały okonek.Jeszcze jeden z tej dziury i nic.Kilka kolejnych otworów daje mi jednego okonka i 3 płoteczki wszystko niewymiarowe(pewnie dlatego,że ochotka była marna) ale i tak byłem zadowolony z chwili relaksu bo przecież nic tak nie rozluźnia jak piękno otaczającej natury.
Od siebie dodam tyle,że jak dla mnie było warto sie wybrać na rybki choćby na chwilkę ale generalnie nie warto ryzykować życiem dla kilku małych rybek lepiej poczekać i połowić bez obawy o własne życie i zdrowie.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama