Reklama

Ostatnie wędkowanie z lodu

06/03/2012 15:31
Wyjazd na ostatnie wędkowanie z lodu.
W sobotę będąc na zakupach wstąpiłem do sklepu wędkarskiego i kupiłem białe robaki z nadzieją, że w niedzielę wybiorę się na ryby. W niedzielę najpierw na Polsat PLAY oglądałem program wędkarski, a następnie wędki do auta i wyjazd nad wodę. Jadę nad Jezioro Miejskie. Jest jeden wędkarz, którego widzę w oddali, siedzi i łowi przy trzcinie. Zamykam auto i biorę w jedną rękę wiadro z wędkami, przynętami i zanętą, a w drugą wiertło do lodu. Idę bliżej brzegu jeziora. Wzrok padł na lód przy brzegu i tu niespodzianka, woda i cienki lód. Myślę, a może z kładki wejdę, no i klops. Lodzik nie pewny kąpać się w zimnej wodzie nie mam zamiaru. Mina mi zrzedła, ale to nic jadę na drugie jezioro. Wybór padł na Kochlin Duży. Niestety, zrobiłem rekonesans jadąc w koło i sprawdzając brzeg jeziora, a i tutaj też przy brzegu cienki lód lub woda. Ręce mi opały, no i po rybach…
Wsiadam do auta i jadę na trzecie jezioro Trzebin.
Jak myślicie idzie wejść na lód?....
Oczywiście! Przy brzegu woda lub cieniutki lodzik, strach wejść, lepiej w domu się wykąpać w wannie, a nie w zimnej wodzie z jeziora.
Z łowienia ryb nici.
Postanowiłem, że lepiej będzie przejechać się rowerem dla zdrowia…
No to do domu, auto do garażu. W domu zmiana ciuchów i wio… rowerkiem przywitać nadejście ciepłych i słonecznych dni. Z domu wziąłem aparat może pstryknę kilka fotek na tej wycieczce rowerowej.
Nie daję jednak za wygraną i jadę w koło jeziora Trzebin. W połowie jeziora zmiana planu i jadę przez las zerknąć na jezioro Młyńskie. Jestem już niedaleko jadę górą i nie zbliżam się do brzegu jeziora, ale ciekawość mnie męczy.. Podjeżdżam do jednej z kładek.
Mały odpoczynek, a wzrok pada na lód. No tak cienki ho….
Stukam kijem i pęka. Siadam na kładce robię kilka fotek z kładki.
Widać Oś. Sosenka i dwa domki nad jeziorem. Puszczam dymka z papierosa dla uspokojenia. Wsiadam na rower i tak sobie myślę, szkoda tych białych robaków…. Wylęgną się muchy, szkoda...
Nic, jadę dalej w stronę przewężenia jeziora i małego parkingu dla wędkarzy.
Jest to miejsce, gdzie latem łowiłem ryby zanim rozebrali tam jedną starą kładkę. Dojeżdżam i widzę stojący rower na ścieżce. Rozglądam się za właścicielem tego pojazdu i nie wierzę własnym oczom!...
Na lodzie siedzi trzech wędkarzy.
Łowią ryby na lodzie!!!
Stawiam rower na ścieżce i idę w ich stronę. Okazuje się, że można wejść na lód z kładki.
Od jej 2/3 długości jest gruby na jakieś 30cm. Dochodzę do nich, przywitałem się i widzę łowią płotki. Rozmawiamy chwilę, wypalam papierosa i znów zmiana planów... Jadę do domu, obiadek i wracam. Na ryby!!! Twarz mi pojaśniała….
Trzeba było wcześniej tu przyjechać. Przecież tutaj brzeg z wysokimi drzewami i słońce nie topi tak szybko lodu, bo drzewa osłaniają brzeg.
Obiadek zjadłem, wskakuję w ciepłe ciuchy i idę do garażu. Pakuję cały sprzęt do auta i jadę na wcześniej upatrzoną miejscówkę.
Jestem na lodzie….
Konkurencja dalej siedzi i łowi ryby na ciasto. Rozkładam wiertło i do roboty…
Słyszę ten fajny dźwięk kruszonego lodu przez wiertło. Otwór gotowy...
Wybieram sitem resztę lodu, wrzucam zanętę wcześniej namoczoną w domu i wsypuję jeszcze kaszę manną, która powoli namaka i opada na dno.
Konkurencja ryby łowi na zestaw spławikowy i ciasto, ja natomiast postanowiłem łowić na kiwoka i wolframową małą dyskotekę. Zakładam białego robaka i do przerębla...
Za chwilę do wiaderka wkładam pierwszą płotkę. Jestem w swoim żywiole łowię rybki na lodzie i biorą!...
Nie są to wielkie płocie, ale jestem zadowolony, trafiłem na dobre miejsce, co chwila kiwok wskazuje branie ryb. Konkurencja odwraca się i zerka, a tu biorą!….
Wybrałem miejsce za ich plecami i mam ich na widoku. Po godzinie widzę, że zaczynają się zbierać. Znoszą sprzęt w torbach na brzeg i kładą na kładce deski i klocki, na których wcześniej siedzieli…. Wsiedli na rowery i ruszyli ścieżką w kierunku Sosenki.
Zostałem sam na lodzie, a raczej ja i biorące rybki…
Po siedemnastej postanowiłem, że jestem zadowolony z połowu.
Było tego już połowa wiaderka, a w domu trzeba będzie jeszcze zająć się tą zdobyczą i podgrzać ją na patelni….
Wyjazd na ryby okazał się strzałem w dziesiątkę, nie licząc wcześniejszego zwiedzania trzech jezior i pierwszej w tym roku wycieczki rowerowej, po której został ból mięśni nóg!!!….
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama