W świąteczny wtorek, 3-go maja, nasze koło /SUMIK-Police/ zorganizowało towarzyskie zawody spinningowe na otwarcie sezonu połowów szczupaka. Łowiliśmy z łodzi w/g znowelizowanego RAPR. Uczestników było 28-miu a łowiskiem jez.Stolsko, które od chwili przejęcia go przez PZW - jest pod opieką naszego koła i corocznie jest przy naszym udziale zarybiane wylęgiem szczupaka. W tym roku zarybianie /50 tys.szt/ z moim udziałem i kolegami ze Społ.Straży Rybackiej - odbyło się 14. O4. A wracając do zawodów - łowili wszyscy, niektórzy nawet mieli wyłowionych 20 sztuk/!!!/ ALE nic do zabrania i oceny sędziowskiej...! Na dodatek okonie tego dnia "nie istniały", choć w inne lata brały i to nawet b. okazałe sztuki. Ja z premedytacją skierowałem się w przeciwną do większości stronę i odczekawszy aż się konkurenci porozstawiają - tak ok. godz. 9-tej przepłynąłem też na niemiecką stronę. Zaraz na początku łowienia trafiłem na obszar z już widocznymi na powierzchni jeziora liściami grążela, ale jeszcze nielicznymi, co pozwalało na dość swobodne rzuty. Po kilku rzutach poczułem potężne uderzenie z odjazdem na hamulcu i już było jasne, że to nie byle kto i może być podium... Walka trwała dość długo, bo nie używam podbieraka, ani żadnych pomocy w rodzaju "chwytaka" czy tp. Ryba była na tyle gruba, że chwyt klasyczny za kark też mi nie wyszedł, no, ale w końcu chwytem pod brodę i pod pokrywę skrzelową udało się i był MÓJ !!! Przy takich rozmiarach mogłem jedynie zapiąć go na agrafkę i do wody...! Ale to jeszcze nie koniec, fart i niefart w jednym bo, gdy tylko obmyłem ręce wykonałem rzut w przeciwną stronę i tak w pół drogi poczułem ponowne bardzo silne uderzenie a w wyniku przycięcia - luz, ani ryby, ani blaszki...! O wielkości tej ryby można dywagować, ale skoro sama blaszka /tandem/ miała ok.12cm a przypon dalsze 20cm to nie mogła to być mała ryba, skoro sięgnęła zębami do żyłki... Na podsumowaniu tych zawodów okazało się, że 4 osoby mają ryby do oceny w tym jeden komplet /51 i 55 cm/ no i ten komplet wygrywa zawody! Byłem drugi... No, cóż, pozostała mi satysfakcja złowienia okazałej ryby / 78cm i 3,8kg/. PS. Co do tajemniczego tandemu... Przez pare lat posiadałem jedyny egz. dwuskrzydełkowej obrotówki Daiwy, która wiele razy wykazała swoją łowność. Dwa lata temu na zawodach na tym samym Stolsku straciłem ją wraz z dużym Szczupakiem, który przy samej łodzi targnął na boki pyskiem i przełamał drut w tej błystce... Nawiasem dziwić musi Japońska produkcja i korodujący drut do pracy w wodzie...??! To pewnie nie była prawdziwie Japońska produkcja... Przygotowując się do tegorocznych zawodów a pamiętając tamtego "tandema" wykombinowałem sobie takie połączenie: u góry Mepps Aglia 2 z miedzianym skrzydełkiem a zamiast kotwiczki drugi Mepps Aglia Dekor 3 ze srebrnym skrzydełkiem i swoją kotwiczką. Było to dość ciężkawe, ale cudnie pracowało i świetnie się rzucało. Ot, takie rozwiązanie zastępcze - a jakie się okazało udane...
Komentarze