Pewnego jesiennego dnia wybrałem się z kolegą ( Michałem karpix25 ) na ryby no Jeziorko Zezuj. Pierwszy rzut nic drugi i nagle wędka ugięła się i zaciąłem i siedzi szczupak 3 kg i 60 cm. Po ok 6 godzinach łowienia zrobiło się tak zimno ,że na wędziskach robiły się sople i nagle kumpel krzyczy mam ja mówię do niego nie żartuj patrzę a wędka ugina się mu do wody i krzyczy ,że nie może oderwać od dna rzuciłem wędkę i podbiegłem do niego otwieram podbierak nagle się wynurzył sum pomyślałem ,że się nie zmieści a więc wyrzuciłem go i mówię do kolegi ,że niech podejdzie pod brzeg to wejdę po niego zgodził się każdemu podskoczyła adrenalina wchodzę po niego i nagle zaczął uciekać i się zerwał Michał się ze smucił ale miał satysfakcje iż miał suma miał ok 1 m. I zamarznięci wróciliśmy do domu.Pozdrawiam
Komentarze