zawsze od kąt sięgam pamięcią gdy jeździłem nad Wisłę na główki polując na leszcze z spławikiem , jakaś ryba ciągle wyskakiwała ponad wodę i ścigała uklejki , myślałem że to był szczupak lecz co się póżniej okazało zabrał na żywca i wtedy z wielkim przekonaniem złapałem pierwszego bolenia 45cm . Zaczołem interesować się tą rybą , kupiłem przynętę salmo thrill i tak zaczeła się moja przygoda z boleniami , zakradłem się do końca główki zarzuciłem przynęte i przy brzegu nastąpił odjazd w nurt piękna walka skończyła się po 10 minutach holu i wyciągłem bolenia 70cm , za piękny hol rybka odzyskała wolność po roku mój kolega po fachu złapał przy mnie okaz (ten sam ) poznałem po bliźnie na ciele i miał już ponad 75 cm nazwaliśmy go marcin i teraz jak złowimy marcina mierzymy go i ważymy notujemy jego wzrost i wagę , marcin miewa się dobrze ;)
Komentarze