Wczoraj po pracy po raz kolejny postanowiłem sprawdzić co się dzieje na naszym zbiorniku w Opocznie. Spakowałem podstawowe rzeczy do auta i w kilka minut byłem już nad wodą. Dojeżdżając do swojego miejsca spotkałem znajomych którzy już trochę połowili. Trafiały im się linki , płocie a także byczki . Zainstalowałem się na mojej w miarę stałej miejscówce , zanęciłem zwykłą skleconą na biegu zanętą , dodając ziemi z kretowiska oraz pinki. Łowiłem na dwa spławiki. Na jednej założyłem dużego gnojaka a na drugiej bawiłem się z płotkami łowiąc na dwie pinki. Wędkarzy było dość sporo i widać było że rybka trochę żeruje , bo co jakiś czas ktoś coś wyjmował z wody. Przeważnie były to płoteczki. Dobrze że miałem rozłożony podbierak bo koledze obok pomagałem wyjmować trzy linki które trafiły mu się na delikatny zestaw na bata. Mimo że u mnie nie trafiło się nic większego, to miałem frajdę że mogłem pomóc koledze. Po jakimś czasie zobaczyłem że po drugiej stronie zalewu pojawiła się kontrola SSR. Dla formalności sprawdziłem czy aby na pewno mam zrobiony wpis. Uspokojony że wpis widnieje łowiłem dalej. Po jakimś czasie kontrola doszła i do mnie. Przebiegła kulturalnie a jeden z kontrolujących był lekko zdziwiony widząc że mam nawet popielniczkę na pety. Po kontroli wędkarzy widziałem jak strażnicy wypłynęli na zbiornik pontonem , aby sprawdzić czy nie ma siatki , lub pozostałości po zimowej sieci. Opłynęli zbiornik kilkakrotnie ale chyba nic na szczęście nie znaleźli. W między czasie nasłuchałem się dookoła wielu podłych epitetów na temat kontroli SSR. I napiszę tak : że koło dooopy mi lata kto co o mnie pomyśli. Osobiście cieszę się że jeszcze ma kto kontrolować. Bo wiem że jest to bardzo wreda "fucha". Pamiętam jak i na moim ojcu wieszano psy. Osobiści to chyba dobrze że nie jestem w SSR. Bo mimo wszystko jestem za częstymi kontrolami bo źle się dzieje. I co ciekawe że ci "najbardziej święci" mają najwięcej do powiedzenia.
Wiele osób upycha mięcho po torbach , łowi bez zezwolenia , przekracza limity połowu , bałagani i nie przestrzega wielu zasad wędkarskich i regulaminu. Przeklina SSR bo im przeszkadzają. A sami robią co im się tylko podoba. Narzekając z czasem że nie ma ryb , że bałagan nad wodą. Nie dając nic od siebie chcą tylko wymagać za to śmieszne 140 złotych. Każdy chciałby mieć piękne wędkarskie eldorado nie widząc tego że nie daje nic od siebie. Osobiście napiszę że po to jest SSR i dobrze że są. Ale powinni być bardziej zdecydowani aby wielu zapamiętało podstawowe zasady wędkowania , parkowania przy wodzie itp. itd. Ps. Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia nad " Naszą wodą " :)))
Komentarze