Witam Wszystkich;). Było to trochę dawno, lecz postanowiłem opowiedzieć o tym wydarzeniu. Razem z kolegą pojechaliśmy na pobliski komercyjny staw. Planowaliśmy nastawić się na karpie. Wędki zostały rozłożone, wyrzucone, pozostało tylko czekać . Łowiliśmy na czerwonego robaka z kukurydzą. Po niedługim czasie, kolega zaliczył dwukilogramowego karpika, ja natomiast straciłem rybkę tuż przy brzegu. Potem nie było już ciekawie. Brania ustały i po ponad dwóch godzinach postanowiłem trochę pobawić się moim nowym nabytkiem, jakim była wędka spiningowa. Odłożyłem karpiówkę , na nowy kij założyłem przypon stalowy i Algę. Poszedłem na pomost i zacząłem rzucać przy pobliskich trzcinach, 2-2.5 metra od nich . Po 5 minutach poczułem szarpnięcie i zaciąłem. Nawet wtedy nie przyszło mi do głowy, że będzie to mój pierwszy szczupak(wcześniej wolałem wędkarstwo , które polega na siedzeniu w jednym miejscu ;D) Walka trwała miedzy 5 a 10 minut. Gdy ryba pojawiła się przy brzegu, została szybko podebrana. Niestety przy ręce nie miałem ani wagi, ani miarki, dlatego odpiąłem rybę i zwróciłem jej wolność :)
Komentarze